zapatrzona w blask lustra

śpiąca bez korony

niezwykłością wieczoru

czarny i czerwony

lśniąc w kryształach tęczą

w skrzydłach ważki co witrażem barw

lot ku sali

prosto w sieć pajęczą

serpentynowych szarf

pulsem wybija gong dźwięk ptasi

toast w górę

ktoś światła gasi

piachu w klepsydrze nikt nie zatrzyma

pożegnać się z tym

co przemija

podziękować Staruszkowi bo warto
za drzwiami już czeka następca
więc bramę zostawmy otwartą
niech wejdzie

Młody Spadkobierca…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz