czko…z Tikiem…

  Oczko z okiem się spotkało
tak nierówno tak mrugało
z przymrużeniem
jakiś zez
co jest prawdą
czy już wiesz

a ja nie wiem

chcąc je spotkać po raz drugi
się zacięło
na czas długi
jakby tego było mało
też w rajstopach tak leciało
i w pierścionku
z pawim  oczkiem
świeci
pływa
w oczku wodnym

ryba w sieci
w talii kart
oczek tyle

jakiś żart
zwyczaje
kolej moja

 ja rozdaje
hebanowa dama z królem
jeszcze z Tikiem oczek siedem
gra z waletem
oczko w górę

 jest
21
 
może lepiej układać Pasjanse
i nie rzucać życiem o stół

machniom ?
wygrana pół na pół…?

minus dwanaście

 

Chodnik przykryty białym dywanem

myśli jak drzewa zamarzły w bezruchu

minus dwanaście o szóstej nad ranem

chrzęst pod nogami melodyjnie w uchu

niesamowicie piękny zimowy poranek

dzisiaj tyle białego puchu napadało…

stoję w miejscu co zwie się przystanek

ileż ciekawych ludzi wsiadło wysiadało

wiatr mroźną myślą gna przez miasto

od czubka głowy aż po same pięty

by cieplej było… układam je ciasno

na światłach życia prostuję zakręty

darmowe podmiejskie to nie fantazja

iskrząca szadź zawieszona na płotach

stuknąć w klawisze doskonała okazja

przypomnieć o upadkach i wzlotach…

365 dni

 

Brawurowym krokiem wszedł

przywitał się buziakiem

Rozsiadł się na tronie wnet

26

jego znakiem

niezrozumiale do ucha szepnął coś

czyżby nowe pomysły zamiary plany

oby miał ambitniejsze

ten Nowy Ktoś

za najlepszy był uznany…

wtedy pukaj do moich drzwi

i dostarczaj energii na 365 dni…