Niech dzisiaj roztańczą się serca

 

Niech dzisiaj roztańczą się serca

i płyną falami Dunaju

niech dusza nie skopi dziś miejsca

noworoczne życzenia w zwyczaju

Niech uśmiech na ustach zdwojony

w serpentyny się wplącze

niech głos ożywi melodyjne tony

i uruchomi telełącze

Niech nie braknie Ci animuszu

niech szampan nabierze  mocy

zabłyśnie

magiczna

bez retuszu

w objęciach sylwestrowej  nocy…

 

zaczynam odliczać…

dziesięć…dziewięć…dwa…


tu buziaki…

po falbany koral jędrny…

 

wyszłam

nocą ciemną jak atrament 

po kolczyki złotych planet

po gwiazdeczki

na sukienki

co wpadały wprost do ręki

po cekiny te błyszczące

w chuście nieba się iskrzące

po orbicie szłam daleko

po księżyca łuny echo

po trzewiczki atłasowe

po chmur gęstych warstw koronę

po komety warkocz świetlny

po falbany koral jędrny

po ranną rosę o świcie

po nici nocne

co szyją życiem

uszyję

ubiorę

przejrzę się w lustra wodzie

ooo?

 ulegam współczesnej modzie…

głami kłująca…żywicą pachnąca

 

Może masz trochę czasu
i przyniesiesz mi z lasu

choinkę

taką żywą pachnącą
jak brodą 

szpilkami kolącą

a na każdej szpileczce
zawieś Twojego zapachu więcej i więcej
na choinki szczycie
umieść cieplutkie uczucie
i zaczarowane słowa porozwieszaj
śniegowe gwiazdeczki tu
i tam poumieszczaj

zamiast bombek
miłości srebrne drżące perełki
księżyc nadziei niech będzie ogromny

wielki

na dolnej zielonej gałązce
przypnij
swoje serduszko płonące
drzewko niech będzie przyozdobione

złotymi gwiazdkami z nieba

takiej choinki mi właśnie potrzeba…

świerk niech otuli wiatrem grana kolęda
wtedy będą najprawdziwsze

Święta…

Świąteczny nastrój

 Świąteczny nastrój ze snu się zbudził
dotyka wsie miasta sklepy

i serca ludzi
gdy zmierzch zapada a niebo szarzeje
lampkami oświetlone parkowe aleje
a spacer nimi to sama przyjemność
czas przedświąteczny
to taka odmienność
w zakupach
w upominkach
w myśleniu

każdy rozmawia o bliskim narodzeniu
mienią się smukłe świerki zielenią aksamitów
dzwonki bombki łańcuchy
przeróżnych kolorów
świąteczną atmosferę garściami się znosi
biednemu daję na szczęście
srebrnozłoty grosik
niech porządki świąteczne nikogo nie złoszczą
przytulnie tak będzie spotkać się z miłością…


Rozsiadła się

 

Tak cicho rozsiadła się lampa na blacie

mrugając duma 

w niebieskiej poświacie

czy zima pobiegnie wiosennymi ścieżkami

czy powieje chmurką i rzuci śnieżkami

czy się z wiosną witać będzie świątecznie

jakim obrusem przykryje ostatecznie

 igły zielone oblecze w  łańcuchów ogony

ustami wymówi niech będzie spełniony

nie jest osamotniona w swym rozmyślaniu

towarzyszę jej pakując kosz liści 

ku wysłaniu

by radości nie było końca