Cisza

 

milczącej ciszy zaklęte kręgi

w uszach dzwoni do entej potęgi

ucichły przyjaźni posuwiste kroki

 w rozwlekłym kondukcie niosą słów

zwłoki

całą noc, za taki szmal?

 

 

Grajku przydrożny

co smyczkiem pomykasz to w górę to w dół

 rozwieszasz tęsknoty w sopranowym głosie

swe oczęta przymykasz rzęsami na wpół

łaskocząc struny gdy je smerasz włosiem

wirtuozie ulicy

co wydobywasz dźwięki ze strun i z serc

drgań lśniących srebrem mżących złotem

żywicą bursztynu się sypią by po nich biec

tam wysoko do chmur i wracać s powrotem

grajże artysto graj

brzegi łez tęsknoty nutami porozwieszaj

dźwiękami cichszymi niż błogostanu lęk 

lekkością piór utęsknioną duszę pocieszaj

wyrywając skrzypicom tkliwością swój jęk

 graj mi mój skrzypku graj

brzmieniem opowiadaj o uczuciach i radości

o zakątkach  uroczych zwanych ziemski raj

gdzie nie ma biedy smutku i nie ma zazdrości…

***

„Ile pan dostaje, panie grajek
i całą noc, za taki szmal?”

co plącze serca

 

W chochlikach myśli

w złotych skierkach

w poświacie nocy w brzasku dnia

wyryta radość  na papierkach

co linią melodyczną gna

w palcach drżeniu

w zmarszczkach fal

w odwrocie czasu w żądzy słowa

niech Ci nie będzie nigdy żal

co plącze serca

serca dwa…i serc mowa…

Alina

 Tak to jest z tymi myślami
bije się z nimi na wnioski i racje
przegrywam ze struną szarpaną
stoczyły się w przepaść ambicje
kolejna jesień zza okna smera
tylko nadzieja jak bumerang...