Cisza

 



Paznokciami wyryta cisza 

zorała przedpokój duszy 

słowa

niewypowiedziane

zabrzmiały dysonansem dźwięków

ociekających barwą obrazów

 rozerwanego nastroju

ostatniej nocy.

Wiatry

targają

słowa na strzępy

rytmem

niezapomnienia ?

kwietniowy wiatr

 Bujne włosy traw
czesze
kwietniowy wiatr
 żółte spinki wpina
niesforną grzywkę przycina

kosiarka
strzępi ząbkami
strzyże
jak wytworny fryzjer
lotonem
umacnia kształty
lakier bezbarwny

szalone
włosy na wietrze
takie niesforne
co po policzkach smyrają ciągle
oczy
przecież wchodzić nie mogą
wtedy je spinam

w koński ogon…

Uważaj bo się pomylisz!

 

Dziś
prima aprilis
 uważaj
bo się pomylisz!


wolne żarty
małe kłamstwa
wszelkie dowcipy
okropne cygaństwa
 
ktoś mi zakleił myszkę od spodu 
do kawy wrzucił trzy kostki lodu
na neta stop 
nie miałam wejścia
same problemy 
uwierzyć w szczęścia

wykręcił kor
ki 
nie było światła
winda stanęła 
tu twarz mi zbladła
lodówka stoi drzwiami do ściany
coś tu wciąż pryska
zakręcić krany 

tak ciepła woda na spacer wyszła
 z półki gdzieś zniknął 
największy przysmak
od samego rana jakieś wariacje
w zwitku zaproszenie 
na wieczorną libację
 
 grunt się łamie pod myślami ciężkimi
on ona kłamie prawdami ważnymi 
w sercu wzrasta ciekawość
intryga osacza przenika
 
wierzyć nie wierzyć
serce szybko tyka
 
deszczowy dzień głośno kropelkami kłamie
przeciska perełkami półprawdy w zabawie
 
nawet zegar obudził godzinę wcześniej
wychodzę 
nie wracam
chcecie wierzcie 
nie wierzcie
 
zostawiam Ci list podpisany inicjałami
pod zbyt długą zawartością z amorami
w piękno pustej kartki 
wplatam słowo
zmailowałam to i owo
składnie gładko dowcipem się bawię
na skróty za skrótem jak w telegramie
 
żart goni za żartem żartem dzień bucha
dobrze się dziś czuje Kozucha Kłamczucha
kto myśli kudłaci
 
 adwokaci...?

Duszki kochane

 Na zboczu wzgórza
 w strumieniach liści
zroszona łzami
mogiła bliskich
w mrocznym grobie 

duszki kochane
na znak żałoby czarne ubranie
i coraz większy jest smutek mój
porozmawiać chciałabym znów strój
niespokojne sny przynosicie mi
a ziarno lęku gdzieś we mnie tkwi
bo co noc dziwna wizja zjawia się śni
magiczne słowa gesty uprawia

 jej sens okrywa brzmienie ciszy



smacznego

 tak na początek

a na obiad
uśmiechu srebrny talerz cały
dłonie
 w półmisku
 by się spotkały
na deser usta w szampańskim uniesieniu
z posmakiem muzyki
w przyjemnym półcieniu

łoj...jeszcze dwie grzanki
tak...do koleżanki:) i pozdrowienia
marzeń jeszcze innych kilka było
jest pierwsza w nocy

moje powieki snem coś skleiło…