Na zboczu wzgórza
w strumieniach liści
zroszona łzami
mogiła bliskich
w mrocznym grobie
duszki kochane
na znak żałoby czarne ubranie
i coraz większy jest smutek mój
porozmawiać chciałabym znów strój
niespokojne sny przynosicie mi
a ziarno lęku gdzieś we mnie tkwi
bo co noc dziwna wizja zjawia się śni
magiczne słowa gesty uprawia
jej sens okrywa brzmienie ciszy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz