myśli w kubeł…usta w supeł….

 

nasiąkanie żartem wytrąca powagę
z powagą odchodzi wiarygodność
jęzorem wrzucone słowa na wagę
w nieograniczoną żartów płodność

co na języku ciąży
ze śliną spłynie
czy z buntem spadnie w geście veta
w kompleksy wpadnie
ubieli w młynie
zawiśnie w próżni
zuchwała podnieta

o wystający język potknąć się można
są kolczyki
na  języki
najpierw grzechocze a potem kąsa
wpiąć kolczyki
spiąć języki
myśli w kubeł
usta w supeł

do wora co ślina na język
szczelnie płotem zębów
 by nie łopatą
klaskanie w mlask 
fizyk w ryzyk
  niedorzecznie przez całe lato


językiem powoli filetuję czereśnie
twarde krągłości między palce
na żart
 na powagę
czy czas czy za wcześnie

pstryk w oko…! kląsknęło walcem…

 Danusi

dzisiaj znicz płonie

mojej najbliższej

po drugiej stronie

jesienne kwiaty splecione wieńcem

szeptem modlitwy

w intencji więcej

w listopadowej nad życiem zadumie

życie a śmierć…

czy ktoś to pojąć umie ?

DZIĘKUJĘ...bardzo dziękuję Zosieńko Michale ...i wszystkim dziękuję, którzy odwiedzili moje groby Łza po policzku spływa...wzruszeniom końca nie ma...zapaliłam tu..świeczki...WASZYM i Naszym...którzy odeszli.......


 Nie pozwól smutkom w Twe życie się wkradać
i nie daj zmartwieniom życia zaśmiecać
Bo szkoda czasu marnować na smutki
Wszak życie jest piękne lecz trochę za krótkie.
Dlatego bierz z życia ile się da i ciesz się życiem każdego dnia...

bursztynowe deszcze…


 Coraz więcej strun niemych

                           coraz więcej strun pęka

instrument fałszywie dzwoni

nie współbrzmi

nie stroi

                            kakofonią brzmi

                                          w dźwiękach

                                                  brakuje harmonii

by kwinta do kwinty

                               kto nastroi instrument

                                       i strun nie pomyli

Związać struny stalowe

stroiciela potrzeba

czy wymienić na nowe

 gdy związać się nie 

 

Zwiążmy tasiemki

może uda się wygrać coś z dreszczem

smyczek do ręki

i niech…

kalafonią się sypią

                                 bursztynowe deszcze…J.W.