Myśli...w kubeł...

 Nasiąkanie żartem wytrąca powagę
z powagą odchodzi wiarygodność
jęzorem wrzucone słowa na wagę
w nieograniczoną żartów płodność

co na języku ciąży
ze śliną spłynie
czy z buntem spadnie w geście veta
w kompleksy wpadnie
ubieli w młynie
zawiśnie w próżni
zuchwała podnieta

o wystający język potknąć się można
są kolczyki
na  języki
najpierw grzechocze a potem kąsa
wpiąć kolczyki
spiąć języki
myśli w kubeł
usta w supeł

do wora co ślina na język
szczelnie płotem zębów
 by nie łopatą
klaskanie w mlask 
fizyk w ryzyk
  niedorzecznie przez całe lato

językiem powoli filetuję czereśnie
twarde krągłości między palce
na żart
 na powagę
czy czas czy za wcześnie

pstryk w oko...! kląsknęło walcem...

 

Pamięć

 "Największym skarbem człowieka jest Jego pamięć, Przechowujemy w niej urocze chwile życia, najdroższe Serca, tajemne sekrety, najcenniejsze słowa, gesty, czyjeś oczy, czyjeś łzy... Były naszego życia ozdobą, niestety żadnego już nie możemy zabrać ze sobą"

pokaż swoją

 


Czy mamy podwójne jestestwo

moje ja

  moja twarz

moje królestwo 

czy każdy z nas ma dwie twarze

niepojęte zebrane sklejone w jednym obrazie

pierwsza

codzienna

 dla innych i z nimi

wesoła  zaradna  uprzejma

bezpośrednią...się czyni

szczera rozmowna kochająca szczęśliwa

towarzyska

ale i często powściągliwą bywa

gościnna uśmiechnięta czasem zalotna

czy podobne twarze po drodze napotka

druga

 ta osobliwa

 twarz zadumana

 nostalgiczna roztropna rumieńcem oblana

 tylko dla mnie

i tylko we mnie schowana

strapiona smutna deszczem zapłakana  

wszędzie ze mną 

 rano w południe i wieczorami

 zagubiona nieporadna walcząca z emocjami 

milcząca

analizująca zdarzenia i słowa

 wyciągająca wnioski

to drugiej twarzy połowa

dwie twarze przeplatają moje oblicze

raz jest wesoło raz smutno bo takie jest życie 


tak się przeplatają dwie twarze 

czasami w nierównych proporcjach się łączą

jedna chce tańczyć  druga jest bardzo śpiącą

tak bez miary i bez umiaru

jedna drugiej dodaje czaru

jeszcze mnie upominają

że swoje prawa

 mej do twarzy mają... 

orkan

 

Gdzieś w mojej duszy

tęsknota wzbiera

wieje kotłuje

jak orkan Emma

łamie

przygniata

 ciśnieniem niskim

 przewraca podmuchem

na gruncie śliskim

zdmuchnął iskierkę

spod paleniska

targa drzewami

grzmotami ciska

rozwiewa myśli z szybkością setną

liście jak listy adresat metą

nienaruszony oparł się kamień

 

piękny

oszlifowany wichurą

diament...

 


 Mieszka we mnie  chochlik
 licho
żeby jeszcze siedział cicho

wciąż ochotę ma na psoty
czas na żarcik
do roboty

wokół sieje feromonami
siatki rzuca z magnesami
potem już zaciera rączki
czuje ciepło
czas gorączki

drobny konflikt
sprzeczka mała
jeszcze jedna by się zdała

co to licho tak tu fika
jeszcze sprytniej od chochlika
bawi śmieszny sympatyczny
chce się wedrzeć w Twoje myśli
w domu Twym swobodę czuje

tam się pewnie ulokuje

siedzi czeka niestrudzenie
jedno małe przyzwolenie
z tobołami przywędruje
w Twojej duszy

 zaparkuje…

Jak to się dzieje, że niektóre osoby,
przyciągają do siebie ludzi niczym magnes?

Wierność...?

 

Minęłam ją

widziałam jak szła

nie zwróciła na mnie większej uwagi

nawet przyspieszyła kroku

wsiadła w samochód byle jaki

nawet mi nie powiedziała do widzenia

a niby przyjaciółką była

moja Wena

a wierność mi przyrzekała

że nie opuści mnie nigdy

w smutku i radości

zawsze mnie ugości

że zawsze razem

w dni deszczowe i słoneczne

że tylko z Nią będzie bajecznie

ale odjechała

opuściła

i Jej nie ma

więc daję ogłoszenie

może kto widział moją przyjaciółkę

Wenę

niech ją tu zaraz przyprowadzi

na krześle posadzi

a ja z Nią porozmawiam

bo być przyjacielem to wielka sprawa

przecie wiesz że bez Niej jak bez ręki

i jak mam układać nowe piosenki

nagle prysły

najlepsze pomysły

jak ją poznać chyba wiecie

poinformujcie

gdy odnajdziecie…