Zima

 

zima1

taniec gwiazdek na błękicie

patrz ! przepiękna zima    

napadało dość obficie

tęgi mróz za rękę trzyma

dziś po śniegu można biegać

orła ugnieść nawet

albo łapać w garść śnieżynki

i ustawiać w balet

piruetem się zakręcić

stracić równowagę

upaść plackiem zęby wybić

mieć spuchniętą wargę…!

Haiku

 zimowa czkawka
wron sikor orłów i kawek
sceny migawka

 obecna władza

 korzyści niech zazna

z wyjścia na błazna

poranny spacer
im bardziej pod górkę
tym buzia szersza

życie gna szybko
czas głupio go tracimy
 wciąż nam brakuje


 


Chodnik przykryty białym dywanem
myśli jak drzewa zamarzły w bezruchu
minus dwanaście o szóstej nad ranem
chrzęst pod nogami melodyjnie w uchu

niesamowicie piękny zimowy poranek
dzisiaj tyle białego puchu napadało…
stoję w miejscu co zwie się przystanek
ileż ciekawych ludzi wsiadło wysiadało

wiatr mroźną myślą gna przez miasto
od czubka głowy aż po same pięty
by cieplej było… układam je ciasno
na światłach życia prostuję zakręty

darmowe podmiejskie to nie fantazja
iskrząca szadź zawieszona na płotach
stuknąć w klawisze doskonała okazja
przypomnieć o upadkach i wzlotach…

Myśl...

 


a Ty dokąd

taka roznegliżowana

śniegową porą

boso

rozdygotana

minęła spojrzała czy zauważyła

 jakaż bez empatii

niewyraźna mina

chciałam

chwycić za myśl

zatrzymać

by usiąść spokojnie

i pozapisywać…

uciekła..