Smyczek przeciągnął się kalafonią

 przy boku F się ułożył

gdy struny naciągnęły fonią

rozluźnił włosięta

sen go morzył

 włosiem owinął ślimak

ziewnął niedbale

wiec na kołki zachcianki powbijał

muskając gryf opieszale

ooo…wygięła się szyja

trącił strunociąg brzdękiem

duszę na podbródku ulokował

by nie zerwać E struny z jękiem

solową

noc dedykował…

 

 w związku z obowiązku

z kulturą

dojrzale

takie życie

zasnęli w skórzanym futerale

w zielonym aksamicie

wiekową politurą pokryci

 

artystycznie zżyci…

Hej, Mazury, jakie cudne

 


Błękit jeziora dokoła,
A tam w oddali gdzieś las
Słońce i przestrzeń nas woła
Tutaj więc spędź wolny czas.

Hej, Mazury, jakie cudne
Gdzie jest taki drugi kraj
Tu zapomnisz chwile trudne
Tu przeżyjesz życia maj.
Do namiotu od ogniska
Trzeba wracać, pora, czas
Już nadchodzi nocka bliska
Hej, Mazury, witam was.

Harcerz z harcerką ze wzgórza
Patrzą na las w głębi wód
Słońce się w taflach zanurza
Nadchodzi zmierzch, powiał chłód.

Hej, Mazury, jakie cudne...

Piękna jest nasza kraina

domki bielutkie jak śnieg
A nad jeziorem dziewczyna
Chciałbyś z nią przeżyć choć wiek...?

matura


 znowu zakwitły kasztany
 maj nowe obrazy maluje
niby jesteśmy tacy sami
 myśli ku maturze kieruje
fascynacja książką
lekcją
odpowiedź trudna bądź udana
nauka to trwanie po wieczność
a dojrzałość jak przygotowana
o dobrych tematach pomarzyć
ławka czwarta
rząd trzeci
mózgu zawartość jak zważyć
gdy wiedzą wypadało zaświecić
maturę
wspominam z dreszczykiem
ściągi w bielizny zakamarkach
skorzystanie wielkim ryzykiem
nie ściągaj!
ktoś położył rękę na barkach…
potem
ciekawość klarowała nowe cele
dążność do tego co nie znane
domowym ogniskiem
papierem
i nigdy nie wiem
co mam w życiu pisane…

Majowy upał...

 

Wspina się
rtęć
na słupek

z nieba
ukrop się leje

lewituję w mazi żaru
potem

sama do siebie się kleję
 
mdleje
liść balkonowy

komar przysiadł i bzyczy
w słońcu topią się słowa

myśli
trzymam na smyczy