wyszłam
nocą ciemną jak atrament
po kolczyki złotych planet
po gwiazdeczki
na sukienki
co wpadały wprost do ręki
po cekiny te błyszczące
w chuście nieba się iskrzące
po orbicie szłam daleko
po księżyca łuny echo
po trzewiczki atłasowe
po chmur gęstych warstw koronę
po komety warkocz świetlny
po falbany koral jędrny
po ranną rosę o świcie
po nici nocne
co szyją życiem
uszyję
ubiorę
przejrzę się w lustra wodzie
ooo?
ulegam współczesnej modzie…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz