w hebanowej komorze...


 Dalej na nogach po krzywej nawierzchni
w przeciągu 

przez tamy 

strachem przejęci
z powały leje się woda za kołnierz kapoty
usiądę odpocznę dalej iść 

nie mam ochoty

chodnikiem na dwie stopy
w duszności błocie marazmie i pyle
bo widać 

na tyle
na ile ci lampka daje blasku
słabe światełko 

umocowane na kasku
czy świecić pod nogi czy głowę chronić
dlatego trzymam latarkę w dłoni

i tak do przodka gdzie fedrują górnicy

w hebanowej komorze...

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz