Konie na ostro podkowy z hacelami
a ileż przyjemnej zabawy
na białych poduchach w posłaniu zimy
do lasu saniami pędzimy
z płonącymi pochodniami w rękach
tam już stół zastawiony czeka
ognisko sięga płomieniem ku chmurom
na patykach mięsiwo z cebulą
pędzi kulig raźno mkną saneczki
dzwonią janczary dźwięczą dzwoneczki
wiatr rozwiewa koniom grzywy
przykryj kocem
ogrzej
bądź szczęśliwy
nocą kulig mknie przez białe drogi
a tu zimno w ręce w nogi
jak marchew nos czerwony
broda siwa
ale co tam taka zima
drogi lśnią kryształem jak szklanki
a ja…buuuu
przykleiłam ..język do klamki
ciekawa byłam czy trzyma ostry mróz
seplenię teraz…cóż…:)
spróbuj…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz