Odkładam sumienie na stół jak wczorajszy poranek i każdy z wczorajszych dni. Ty to wiesz i przechodzisz obok bez słów, których znaczenie jest tylko fikcją tworzoną na potrzeby jedynego spotkania gdzieś w środku chwili nie mającej prawa zaistnieć. Prawo… Prawo jest jak lewo, – przekupka zasad urwanych w pół słowa, zdarta, analogowa płyta, kiedy czas jej dobiegł końca w chwili, gdy mój końca jeszcze nie zna, lecz trwa w bezruchu śledząc powtarzalność ruchu igły… On jest wciąż tylko prawie taki sam. A Ty?
TD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz