gdzieś w mojej duszy

tęsknota wzbiera

wieje kotłuje

jak orkan Emma

łamie

przygniata

 ciśnieniem niskim

 przewraca podmuchem

na gruncie śliskim

zdmuchnął iskierkę

spod paleniska

targa drzewami

grzmotami ciska

rozwiewa myśli z szybkością setną

liście jak listy adresat metą

nienaruszony oparł się kamień

piękny

oszlifowany wichurą

diament...


 

róże

dzisiaj chcę dostać kwiaty te najpiękniejsze

okraszone słowami wymówione wierszem

pełnym pocałunków aż wypieki na twarzy

z tortem pełnym łakoci

tak mi się marzy

bukiet ma być wielki z czerwonych róż

takie mam widzimisię na dzisiaj więc cóż

kwiaciarnia za rogiem kolejki nie ma jeszcze

układaj myśli w słowa

w te szczere najszczersze

przewiązany czerwienią i mocno pachnący

zapamiętam ten zapach jak i oddech gorący

już czekam na spotkanie z łykiem czekolady

tu skromnie wymagam

nic nie do przesady

ostatecznie możesz goździki  przylaszczki

dokładnie nie zakryją dodanej zmarszczki

przecież twarzy nie oddam do maglowania...

to są na dzisiaj

moje wymagania...:)

Kiedy przychodzisz do mnie nocą

 

Kiedy przychodzisz do mnie nocą

objęciami otulając przed chłodem

głaszczesz ciało ciepłym oddechem

jesteś moim pragnieniem i głodem.


W głębi oczu widząc swe odbicie

smakuję słowa najpiękniejsze

upajam wonią twojego ciała

jesteś...i to jest najważniejsze.

A kiedy obudzą mnie z rana

kontury ust szepczące moje imię

wygładzę zmarszczki na pościeli

wieczorem znów ciebie tu przyjmę.


 

anonimowość w sieci


 Anonimowość w sieci
czy raczej wolisz wiedzieć z kim rozmawiasz?
Wiele osób ukrywa się za awatarami
lub innymi zdjęciami ściągniętymi z internetu
ponieważ nie maja odwagi się pokazać.
Często umożliwia im to ostra krytykę.
każdy powinien mieć prawo wyboru
czy chce być anonimowy,
czy też nie.
Jedni przez swoje ujawnienie się myślą
że tak jest dobrze
bo zaczyna podnosić się ich ocena
i popularność a to jest fajne
ale nie koniecznie bezpiecznie..
inni wola ukrywać to kim są
bo to pomaga.
dzieki temu moga sie pokazac z innej strony
niz zyja w srod ludzi
lub nie maja odwagi pokazac tego publicznie..
teraz kazdy o wszystko walczy
tak samo o godnosc.
przez anonimowosc moze być kims
a w rzeczywistoci jest cichym szarym człowiekiem nie rzucajacym sie w oczy..
wszyscy na tym zyskuja
To żadne debata,
częściej leczenie kompleksów,
głos nieśmiałych, zastraszonych,
złośliwych, chamskich itd.
Bylibyśmy pewnie bardzo zdumieni,
gdybyśmy osobiście poznali niektórych
uczestników debaty

niepokorne myśli

 

niepokorne myśli tłamszą się przepychają

nową kolczastą ścieżkę zapowiadają

próbują rozszarpać wątłe ściany serca

nie przebierając w środkach

niczym wytrawny morderca

nie ważne kiedy

nieważne gdzie

przytul mnie mocno tak jak we śnie

zachowam chwilę na zawsze w ukryciu

wiem

że  przytulisz ale w drugim życiu...

czy odnalazłam to

 co się po grząskiej drodze zagubiło

 czy mam zamknąć szczelnie w sercu

 by gdzieś się nie zawieruszyło?

czy mam trzymać w ulotnym spojrzeniu

i zamkniętej dłoni

i wciąż myślami gonić ?

czy wypuścić na wolnść

 niech jak wiatr szybuje

zostawić nie dotykać

bo kłuje?

wiosna

 



złocista wiosna to perlisty deszcz

jak na ciele czułości dreszcz

 i wiatr co buziaka skradł

i słońca rozłożyste promienie

 otulą cieplutkim ramieniem

 tajemniczo rozwijające

w uśmiech usta drżące

 jak wiosenne liście zadziwiające

swą zielenią

 oczy Twoje się uroczo do mnie śmieją

a ja z rozwianymi włosami

 ze stokrotkami

 boso tańczę

 walca

 dla Ciebie...

Wielkanoc


 

To najbardziej przyjemna chwila

kiedy nad jajkami się pochylam

łagodnie z uśmiechem

biorę jajuszka do ręki

kurze duże

liliputki

i od koliberki

z wdziękiem przyozdobię

fantazją paluszkami

skorupka delikatna

bo co ze stłuczkami

 z kunsztem ze smakiem

gmeram

w wosku rozgrzanym nad świecą

Alleluja wzorki cenzorki fantazją kobiecą

koloryt dobieram

farbuję

poskrobię

posmyram

powycieram

w oczach radość twórcza

figlarne chochliki

napełnię pisankami świąteczne koszyki

możesz mi bez obaw swe jajka powierzyć

do konsumpcji gotowe

stuk! puk! uderzyć

czy cieszą się jajuszka jak się nimi zajmuję

od mojego ciepełka

kurczak się wykluje?

a ja…jaj…a jajaj

Tożsamość

 W obliczu groźby częściowej lub całkowitej utraty tożsamości w anonimowym świecie rodzi się niepokój. Niepokój jest utratą poczucia własnego „ja” w odniesieniu do obiektywnego świata. Stałe uczucie niepokoju może doprowadzić nas do bierności, apatii, a przez to do depersonalizacji.

Na targowisku

 

uśmiech za szczery uśmiech

to buziaka połowa

chabrowy straganiarzu

lubię się targować

 

bursztynowy kamyk za kamyki dwa

serce za szlachetne serce

stawiam ja

oko za oczko perskie

ząb za złoty ząb

słowo za zdanie

perfekt handlarka

jeszcze za kość do garnka

buzia radosna

 

lubię się targować

machniom

 

serce za rozum

rozum za czyn

słowo za słowo

tak czy siak

jaka umowa

ja czy Ty?

Fraszka

 „Życie jest fraszką” * – stwierdził poeta,
a ja odwrócę twierdzenia detal
i powiem szczerze, w wielkim zachwycie
 

 dla mnie po prostu 

fraszka 

jest życiem.

Czarną nocą

Czarną nocą
jak wskazówka zegara
krążę udeptaną ścieżką przez życie
chwytając rozpostarte na wietrze
potłuczone ułamki czasu...
splatając je w potargany czarny warkocz...
na który tak nawlekam grymasy smutku
a kiedy jest już długi...
wieszam na płocie
powolnego zapomnienia...
I idę przez skaleczone życie...
z krzywym uśmiechem na twarzy...
a imię moje...pamiętasz?...

to przemijanie...

Nie szafuj słowem

 Nie szafuj słowem

przyjaźń
bo ono znaczy wiele
znajomych pełno dokoła
nieliczni to przyjaciele

życie razów nie szczędzi
kark pochylają cierpienia

ten kto pomoże powstać

wart miana przyjaciela…

 


cisza tańczy w uścisku zapomnienia...

 

Sny wędrują zboczami, potykają o zaplątane czarne nocą wrzosy. Gwiazdy, wyłuskujące marzenia ludzi, nie mogą wydobyć się spoza szczytów.

A na nich...

połamały się ostatnie promienie zimnego słońca, które nie zdążyło pokazać dnia. Cisza tańczy w uścisku zapomnienia.

Ktoś z nocą idzie pod rękę na spacer.

Wiatr, wierny przyjaciel,

spycha Cienie

na dziki brzeg. Tam głaszcze plecy, masuje przykurczone ramiona i odwraca w stronę przystani. Zapach wody - mami. Kamienie udają skały, a pokruszone skały już nie mogą być obłym kamieniem, bo na ich ostrzach przysiąść nie sposób. Niecierpliwe fale podpływają i pienią się bielą siwizny późnego, za późnego zapatrzenia. Światła lamp kładą się na wodzie. Krzyczy samotność. But potrąca muszelkę. Ocalała i poznaje ciepło kieszeni. Inne, niepodniesione, wklejone w beton schroniska dla łodzi, milczą. Cisza kołysze się na hamaku myśli. A te? Zgubiły drogę, chcą płakać ale łzy ktoś zakorkował, zalał lakiem i tylko szyderczy śmiech sprawcy potwierdza prawdę. Czy jest jakaś prawda?

Czas wracać. Jeszcze nie teraz, jeszcze chwilę, jeszcze jeden plusk, jeden dźwięk, jedno rozstanie. W wiercącej się wodzie nie odbija się twarz, nie ma spojrzeń. Nie ma czasu, ani tego przeszłego, ani tego tu i teraz.

Przetrwać ciemność..., bo jutro, bo rano, to...

wigilijna kolęda

 


z futerałowego zacisza

wysypują się nutki

radość ogłaszając
narodził się malutki
Jezus
ma na imię
radość hosanna
matką Najświętsza
Maryja Panna
graj skrzypku graj
głoś światu nowinę
graj skrzypku graj
Matce Boskiej z synem

 


wigilijna kolęda w noc wigilijną

dary przynoszą mirę złoto kadzidło
drogę do żłóbka wyznacza gwiazda
nie straszna zamieć radosna jazda

podążam za nią i ja
co Mu powiem
co Mu dam 
na smyku kolędy przynoszę Ci pieśń
miłością przepełnione moje serce weź

 


Życie nas mija

 "Życie nas mija i patrzy ze śmiechem
Jak nad zagadką stoimy bezradnie
Jak złotą piłką bawimy się grzechem
Czas przeklinając, co sny nasze kradnie"

Stanisław Ignacy Witkiewicz  (Witkacy)

Andrzejki

 



Wszyscy co roku wróżą 

w Andrzejki

a ja na co dzień i bez kolejki

 

wróżę z kapeluszy 

z dymu papierosów

z resztek śniadania  ze ścinków włosów

także z kropek 

plam 

piegów 

pryszczy 

z mruczenia kota ależ oczywiście

z łopotu skrzydeł 

łez niemowlaka

z wycia szakli 

ze śpiewu ptaka

z piania koguta 

z gdakania kur 

z oparów rosy i z zarysów gór...

ze zgrzytu zębami i uśmiechu warg

z przytupu nogami - to wyroczni targ

z wróżb obraz przyszłości się wyłania

dwie chwile szczęścia są do pobrania...

 

nie wróże z ręki i nie wróżę z kart

wosku też nie leję

 - to żart nie żart ?

Pamiętam...wśród chryzantem schylam głowę

 jesteście tam gdzie wszyscy święci
żyjecie w moim sercu
i w mojej pamięci

wśród chryzantem schylam głowę
światło uderza
krok po kroku we wspomnieniach


płomienne znicze

strofy pacierza
refleksja nad dzisiaj
bo jutro niepewne
brama Piotrowa zawsze otwarta
pośród lampionów myśl płynie rzewnie
głowa w zadumie na rękach wsparta

warg drżenie
łza z oka
dłońmi twarz zakryta
jak tam jest
po tej drugiej stronie ?
pytam

maski w teatrze życia - coś do ukrycia

 

gdy usłyszę parę nut, takich, co biorą mnie we władanie

grają na fortepianie

od środka, powoli, sekunda po sekundzie, nadchodzi mnie jakaś żądza,

nieznana całkiem, by znaleźć się w miejscu innym, jeszcze nie odwiedzanym i zmienić postać,

zmienić siebie, na coś całkiem innego...

jakaś tęsknota za czymś innym... to zdarza się dość często i nie umiem tego przewidzieć.

Czasem to muzyka, którą dobrze znam i lubię jej słuchać...

ale ten dźwięk,

taki elektryzujący,

przechodzi obok w czapce niewidce,

nie zauważony przeze mnie i nadchodzi kolejny raz,

czuję wypływające z wnętrza podniecenie, czuję kwintesencję kobiecości, w każdym nawet najdrobniejszym elemencie, czuję w sobie seksualność, potencjał zmian... wtedy nawet najwyższy szczyt jest u moich oczu, moje stopy stąpają po najgłębszym oceanie... czuję się, jakbym była wszędzie w czasoprzestrzeni, jakbym szybowała nad... wszechświatem.

Jest we mnie jakaś przewrotność,

dwoistość,

łagodność

panna mężatka

kobieta po przejściach

w oczekiwaniu,

przy nadziei,

kobieta-calineczka,

kobieta-wulkan,

kobieta-motyl,

kobieta-smok,

kobieta-wiosna...

czasem pałam żądzą,

kiedy indziej obojętna,

to ja,

ni Anna ni Maria, co smutną ma twarz i roześmiane oczy.

W zieleń liści




Podlewam pozytywnymi myślami
zielonością w różnych odcieniach
okraszam słonecznymi kąpielami
niech zdobi 
niech oddech zmienia...

 

Podwórko

 






Mam posprzątać podwórko jesienne

spalić starocia na popiół w ognisku

 stoły rozciągnąć przy firanie okiennej

i dostawić ławy by się siedziało blisko

bardzo blisko?

odjąć nieznaczące szczegóły

drobne koraliki

śladów strzępki

obrazy w ramach

oderwane guziki

omieść pajęczyny osiadłe we wspomnieniach

    powymiatać i zachować sterylność spojrzenia?

myszką wycieram rok po roku

 sprzątam

parkiet kartek z pamiętnika poleruję

i na Twoje i swoje teksty spoglądam

heba zostanę po godzinach...tak czuję...

Paluchy lizać

 

Drodzy Panowie i drogie Panie

ten świąteczny sernik zawsze się udaje

ciasto na spód

1/2 -3/4 cukru

2 szklanki mąki

1/2 margaryny

2 łyżeczki proszku do pieczenia

2 jajka

zagnieść...wstawić do lodówki

ser

1,2 kg sera białego zmielonego

4 żółtka

2 szklanki mleka

2 białe budynie

2 torebki cukru waniliowego

1/2 - 3/4 szklanki cukru

0/5 szklanki oleju

zmiksować żółtka z cukrem

dodać ser budyń mleko i pozostałe składniki

zmiksować

ciastem wyłożyć spód blachy

wylać ser

 dodać rodzynki

nie przejmuj się, że będzie zbyt rzadkie

piec 45 min

galaretka na wierzch

i paluchy lizać

jest puszysty i wilgotny

polecam:)

11 Listopad

 

Moja Ojczyzno

 
Polsko

rozwijaj się pięknie
myśl o nas z troską

 rośnij w siłę

dziel sprawiedliwie

Jesienne tango

 

listopad
liść opadł
spadając wirował dostojnie
i padał z uśmiechem
podwajał  się echem
tanecznie Cię liściu uwiodę
 
liść spadał
  cofał się
to wkradał
bał się podfrunąć do ręki
więc ujęłam za dłonie
i w szerokim ukłonie
 to tango białe w Andrzejki
 
liść zadrżał
trochę
się  uskarżał
że nogi że takt że muzyka
ale zdecydował 
po sali  kołował
kapela grała na smykach
 
melodyjnie szepnę
andrzejkowe 
takie jedne
smugę palców zostawię na ustach
zapamiętasz ten zapach
kiedy w samym środku lata
 w serc komorach zapełni się pustka
 
z wiatrem liść
tańczy i dziś 
 pląsają po sali rytmicznie
w objęciach do rana
 rozpoznać mam pana
 w masce panu prześlicznie…

Marmurowa komnata

 

Bóg tak chciał

napis złotem wyryty

 

 Zabrał co dał

bo Jego

tylko jeszcze pojąć

dlaczego

tajemnica śmierci

bez rąbka

nic

trzeba umrzeć – by móc żyć

kazanie

z prochu powstałeś i prochem się staniesz

 marmurowa komnata

w zaświatach

dziś łuną zniczy ogrzana

 cmentarz z pamięcią żywych pełny

 

 dusze czekają na odpust zupełny…


W dialogu

 Zdania dwa
pierwsze napisz Ty ( hahaha  )
drugie napiszę ja ( hihi )

i tak w dialogu na całe lata  
trochę pomoże mama i tata

o czym pisać ?
przecież wiesz
tort  prezent  serce  kawa
pisanie bloga to też zabawa
zainteresowania szkoła sport
hulajnoga rower szachy kort  
pisz o czym chcesz
przecież już wiesz

tyle chcesz mi powiedzieć....brawo
pisanie bloga jest rzeczą ciekawą
zresztą wolną rękę Ci daje
luzik
graj literami jak wytrawny muzyk
kończ zawsze znakiem zapytania ?
takie są moje oczekiwania...