cóż…to tylko bukiet z czerwonych róż…

Dzisiaj chcę dostać kwiaty te najpiękniejsze

okraszone słowami wymówione wierszem

pełnym pocałunków aż wypieki na twarzy

z tortem pełnym łakoci

tak mi się marzy

bukiet ma być wielki z czerwonych róż

takie mam widzimisię na dzisiaj więc cóż

kwiaciarnia za rogiem kolejki nie ma jeszcze

układaj myśli w słowa

w te szczere najszczersze

przewiązany czerwienią i mocno pachnący

zapamiętam ten zapach jak i oddech gorący

już czekam na spotkanie z łykiem czekolady

tu skromnie wymagam

nic nie do przesady

ostatecznie możesz goździki przylaszczki

dokładnie nie zakryją dodanej zmarszczki

przecież twarzy nie oddam do maglowania…

to są na dzisiaj

moje wymagania…:)



Tak dla przeciw wagi

 Tak dla przeciw wagi
dziś swoje święto
mają
mężczyźni panowie chłopaki

zatem pozwólcie
że w pokłonie niskim
 życzę spełnienia…
 
mężczyznom
mym wszystkim

tu w darze
 fart

jesteś naprawdę
tego Święta wart
i by Ci się nie zdawało
że mam puste
ręce…

coś niewidzialnego

daję Ci na szczęście…


leonard cohen dance me to the end of love

Po drabinie

 


Nie mam czasu na pisanie

remontuję swe mieszkanie

po drabinie

po drabinie

pędzlem sufit farba płynie

to po ręku to po twarzy

taki żywot jest malarzy

szpachlą dziury wciąż zaklejam

klej rozrabiam stężnie teraz

paski tapet wzór układam

coś mi w duchu podpowiada

żeby jeszcze z wzorem serca

ciepło było jak się mieszka

jeszcze listwy przy suficie

poprzyklejam należycie

co z podłogą?

myśl mnie dręczy już od rana

remontuję przecie saaama…

Million de Roses par l' Orchestre Dominique Moisan


Myśli...w kubeł...

 Nasiąkanie żartem wytrąca powagę
z powagą odchodzi wiarygodność
jęzorem wrzucone słowa na wagę
w nieograniczoną żartów płodność

co na języku ciąży
ze śliną spłynie
czy z buntem spadnie w geście veta
w kompleksy wpadnie
ubieli w młynie
zawiśnie w próżni
zuchwała podnieta

o wystający język potknąć się można
są kolczyki
na  języki
najpierw grzechocze a potem kąsa
wpiąć kolczyki
spiąć języki
myśli w kubeł
usta w supeł

do wora co ślina na język
szczelnie płotem zębów
 by nie łopatą
klaskanie w mlask 
fizyk w ryzyk
  niedorzecznie przez całe lato

językiem powoli filetuję czereśnie
twarde krągłości między palce
na żart
 na powagę
czy czas czy za wcześnie

pstryk w oko...! kląsknęło walcem...

 

Pamięć

 "Największym skarbem człowieka jest Jego pamięć, Przechowujemy w niej urocze chwile życia, najdroższe Serca, tajemne sekrety, najcenniejsze słowa, gesty, czyjeś oczy, czyjeś łzy... Były naszego życia ozdobą, niestety żadnego już nie możemy zabrać ze sobą"

pokaż swoją

 


Czy mamy podwójne jestestwo

moje ja

  moja twarz

moje królestwo 

czy każdy z nas ma dwie twarze

niepojęte zebrane sklejone w jednym obrazie

pierwsza

codzienna

 dla innych i z nimi

wesoła  zaradna  uprzejma

bezpośrednią...się czyni

szczera rozmowna kochająca szczęśliwa

towarzyska

ale i często powściągliwą bywa

gościnna uśmiechnięta czasem zalotna

czy podobne twarze po drodze napotka

druga

 ta osobliwa

 twarz zadumana

 nostalgiczna roztropna rumieńcem oblana

 tylko dla mnie

i tylko we mnie schowana

strapiona smutna deszczem zapłakana  

wszędzie ze mną 

 rano w południe i wieczorami

 zagubiona nieporadna walcząca z emocjami 

milcząca

analizująca zdarzenia i słowa

 wyciągająca wnioski

to drugiej twarzy połowa

dwie twarze przeplatają moje oblicze

raz jest wesoło raz smutno bo takie jest życie 


tak się przeplatają dwie twarze 

czasami w nierównych proporcjach się łączą

jedna chce tańczyć  druga jest bardzo śpiącą

tak bez miary i bez umiaru

jedna drugiej dodaje czaru

jeszcze mnie upominają

że swoje prawa

 mej do twarzy mają... 

orkan

 

Gdzieś w mojej duszy

tęsknota wzbiera

wieje kotłuje

jak orkan Emma

łamie

przygniata

 ciśnieniem niskim

 przewraca podmuchem

na gruncie śliskim

zdmuchnął iskierkę

spod paleniska

targa drzewami

grzmotami ciska

rozwiewa myśli z szybkością setną

liście jak listy adresat metą

nienaruszony oparł się kamień

 

piękny

oszlifowany wichurą

diament...

 


 Mieszka we mnie  chochlik
 licho
żeby jeszcze siedział cicho

wciąż ochotę ma na psoty
czas na żarcik
do roboty

wokół sieje feromonami
siatki rzuca z magnesami
potem już zaciera rączki
czuje ciepło
czas gorączki

drobny konflikt
sprzeczka mała
jeszcze jedna by się zdała

co to licho tak tu fika
jeszcze sprytniej od chochlika
bawi śmieszny sympatyczny
chce się wedrzeć w Twoje myśli
w domu Twym swobodę czuje

tam się pewnie ulokuje

siedzi czeka niestrudzenie
jedno małe przyzwolenie
z tobołami przywędruje
w Twojej duszy

 zaparkuje…

Jak to się dzieje, że niektóre osoby,
przyciągają do siebie ludzi niczym magnes?

Wierność...?

 

Minęłam ją

widziałam jak szła

nie zwróciła na mnie większej uwagi

nawet przyspieszyła kroku

wsiadła w samochód byle jaki

nawet mi nie powiedziała do widzenia

a niby przyjaciółką była

moja Wena

a wierność mi przyrzekała

że nie opuści mnie nigdy

w smutku i radości

zawsze mnie ugości

że zawsze razem

w dni deszczowe i słoneczne

że tylko z Nią będzie bajecznie

ale odjechała

opuściła

i Jej nie ma

więc daję ogłoszenie

może kto widział moją przyjaciółkę

Wenę

niech ją tu zaraz przyprowadzi

na krześle posadzi

a ja z Nią porozmawiam

bo być przyjacielem to wielka sprawa

przecie wiesz że bez Niej jak bez ręki

i jak mam układać nowe piosenki

nagle prysły

najlepsze pomysły

jak ją poznać chyba wiecie

poinformujcie

gdy odnajdziecie…


Zima

 

zima1

taniec gwiazdek na błękicie

patrz ! przepiękna zima    

napadało dość obficie

tęgi mróz za rękę trzyma

dziś po śniegu można biegać

orła ugnieść nawet

albo łapać w garść śnieżynki

i ustawiać w balet

piruetem się zakręcić

stracić równowagę

upaść plackiem zęby wybić

mieć spuchniętą wargę…!

Haiku

 zimowa czkawka
wron sikor orłów i kawek
sceny migawka

 obecna władza

 korzyści niech zazna

z wyjścia na błazna

poranny spacer
im bardziej pod górkę
tym buzia szersza

życie gna szybko
czas głupio go tracimy
 wciąż nam brakuje


 


Chodnik przykryty białym dywanem
myśli jak drzewa zamarzły w bezruchu
minus dwanaście o szóstej nad ranem
chrzęst pod nogami melodyjnie w uchu

niesamowicie piękny zimowy poranek
dzisiaj tyle białego puchu napadało…
stoję w miejscu co zwie się przystanek
ileż ciekawych ludzi wsiadło wysiadało

wiatr mroźną myślą gna przez miasto
od czubka głowy aż po same pięty
by cieplej było… układam je ciasno
na światłach życia prostuję zakręty

darmowe podmiejskie to nie fantazja
iskrząca szadź zawieszona na płotach
stuknąć w klawisze doskonała okazja
przypomnieć o upadkach i wzlotach…

Myśl...

 


a Ty dokąd

taka roznegliżowana

śniegową porą

boso

rozdygotana

minęła spojrzała czy zauważyła

 jakaż bez empatii

niewyraźna mina

chciałam

chwycić za myśl

zatrzymać

by usiąść spokojnie

i pozapisywać…

uciekła..

  Sylwestrowa
szczególna noc
raz w roku
co magią obrasta
jak się będziesz dobrze kręcić

nie spostrzeżesz…że dwunasta!

2023***—–>2024***

perkusja odmierzy dwanaście
wznosić toast  zacznę
kieliszek szampana
i tak patrząc ci prosto w oczy

składam życzenia
korzystając więc z okazji
i szykując się po trochu
życzę Wszystkim bez wyjątku

Dobrego Nowego Roku!

miłości spełnienia
i nie tylko od święta

 pamiętam
miłości co niesie pokój
szczęścia co daje radość
zdrowia co rodzi wytrwałość
wiary co nadzieję prowadzi
dni wypełnionych do końca
nowych wschodów słońca

resztę Ci szepnę do ucha

nachyl się…

posłuchaj…

a teraz buziaki
 całus  całus  całus

uśmiech masz teraz jaki?

 i niech od stycznia po grudzień
uśmiechają się ludzie

niech włosy wiatr rozwiewa
niech serce tańczy i śpiewa

jak balanga to balanga

 zapraszam Cię do tanga…

 

baw się pięknie do białego rana
i pomyśl o mnie przy lampce szampana…:)



jedwabne nici... falbanę przyszyć

 

W dłoni cekiny

jedwabne nici

falbanę przyszyć 

uchwycić myśl

na miarę

 sukienka szyta

z zamiarem

krój podały mi Twoje wiersze

wycięłam 

 dekolt w sukience

w kolorze nieba gwiazdki szalone

spadają do ziemi długim ogonem

serce

z piernika

tangiem dotyka

ku ozdobie

przy Tobie

 toast

się rosą upije

ślad szminki z ust

zmyje…


Pamiętaj o mnie w Wigilię

 



w WIGILIJNY WIECZÓR

gdy pusty talerz postawisz
podziel się ze mną białym opłatkiem
ja będę z Wami

Kochani
choć przestrzeń nas dzieli
łączy opłatek
życzę Wam wszystkim abyście mieli
zdrowia i szczęścia dostatek…

ogrom miłości

w każdej chwili

reszta przyjdzie sama

niech życie umili…

Święta pierwsza gwiazdka życzeń garstka...

 Święta
pierwsza gwiazdka
życzeń garstka...

niech się otworzą zamknięci
ci co szukają…niech znajdą
zapominalskim…pamięci
chociaż z wiekiem już marną

potrzebującym pomocy
wiary tym…co jeszcze chcą wierzyć



ślepcom…niech przejrzą na oczy
a sobie
hm…
samych wspaniałych przeżyć…

Łamiąc się opłatkiem
ślę iskierkę ciepłych myśli

wszystkim
co do mojego stołu dzisiaj przyszli...

buziaki:) J.W.                                                    
   

 

kocham

tą atmosferę przedświąteczną

 

jest magicznie

patrzę na przystrojone witryny

domy drogi i drzewa

wyglądają ślicznie

wszystko w migocących światłach faluje i pływa

 

a w domu

ten zapach smażonych ryb mięsiwa

patrzę przez okno

na ulicy ruch tłoczno

zapalone choinki

pięknie komponujące się z wieczornym tłem miasta

 

a kuchni

zapach ciasta

miesza się

z zapachem świeżej choinki

czerwonego barszczyku czerwonego

przed samą Wigilią

dodam uśmiechu do niego

i prezent

 

kocham

gdy w pośpiechu idą Święta

i cichutko brzmi kolęda

dotrzymując kroku

 

magiczne dreszcze

niech…sypnie śniegiem jeszcze…

doda uroku

 

Rorate celi

 


kiedy słońce wstaje

przedświatecznym zwyczajem

rorate celi

słychać wtór anieli

de super et nubes pluant justum

 świerkowy wieniec według gustu

i świece cztery

pokoju wiary miłości nadziei

 cztery adwentowe niedziele

specyficzny nastrój w kościele 

na drodze do Dobrej Nowiny

do przyjścia Bożej Dzieciny

consolamini

consolamini

i dostępuje każdy pocieszenia

zginając kark

przed kratką rozgrzeszenia

popule meum…

Las

 Las

drzew tyle

świerków co o mnie się śmieją

patrzę na nie przez chwilę

stojąc z błyszczącą siekierą

drży gałązka igłą błyszczy

zapach żywicy wydziela

daje znaki

mnie

właśnie mnie wybieraj…

jedno widzę takie rozłożyste

urocze śliczne

pachnące żywicą

tylko śnieg strzepnę

drzazgi polecą

w lampki i bombki przybiorę

jedyne przeze mnie wybrane…

ciągnę na sankach

moje

kochane…

dziękuję…że jesteś

 


Miło się czyta hymny i peany

wznoszone przez mężczyzn dla swojej damy

rzadkość to niesłychana

gdy pani pisze hymn dla swojego pana

więc ja kobieta wznoszę uroczystą pieśń

 na Twoją cześć

pochwałom niech nie będzie końca

gdy się pojawiasz…tam świeci słońce

wnosisz radość co krok

przed Tobą spuszczam wzrok

*****

dziękuję…że jesteś  



przykleiłam ..język do klamki

 

Konie na ostro podkowy z hacelami

a ileż przyjemnej zabawy

na białych poduchach w posłaniu zimy

do lasu saniami pędzimy

z płonącymi pochodniami w rękach

 tam już stół zastawiony czeka

 ognisko sięga płomieniem ku chmurom

na patykach mięsiwo z cebulą

 pędzi kulig raźno mkną saneczki

dzwonią janczary  dźwięczą dzwoneczki

wiatr rozwiewa koniom grzywy

 przykryj kocem


ogrzej

 bądź szczęśliwy

nocą kulig mknie przez białe drogi

a tu zimno w ręce w nogi

jak marchew nos czerwony

broda siwa

ale co tam taka zima

drogi lśnią kryształem jak szklanki

a ja…buuuu

przykleiłam ..język do klamki

ciekawa byłam czy trzyma ostry mróz

seplenię teraz…cóż…:)

spróbuj…

serduszko


 

…Czerwone serduszko

znalazłam pod poduszką

słucham jak pulsuje

Mikołaju…dziękuję…:)

gdy pada śnieg…

 


  Lśniące

w słońcu połyskujące

spadają

          z nieba lecą

     na włosy na rzęsy na ręce

                                                         sypcie…

ścielcie się jeszcze

                  tak radośnie

                        tak miło

                                        czyściusieńko

pod pierzyną puchową bielusieńką

  przed mrozem uszy i nos schować

gwiazdkowe miłe sny wyczarować

chciałam przewidzieć – nie potrafię

 do kogo we śnie zimową nocą trafię

sypialnia przepiękna romantyczna

pachnie bielą

pościel alegoryczna

a może

                   nie spać wcale

                         gdy śnieg pada dalej

i tak jednym ruchem

pod puchową poduchę

odfrunąć…płatkiem…


myśli w kubeł…usta w supeł….

 

nasiąkanie żartem wytrąca powagę
z powagą odchodzi wiarygodność
jęzorem wrzucone słowa na wagę
w nieograniczoną żartów płodność

co na języku ciąży
ze śliną spłynie
czy z buntem spadnie w geście veta
w kompleksy wpadnie
ubieli w młynie
zawiśnie w próżni
zuchwała podnieta

o wystający język potknąć się można
są kolczyki
na  języki
najpierw grzechocze a potem kąsa
wpiąć kolczyki
spiąć języki
myśli w kubeł
usta w supeł

do wora co ślina na język
szczelnie płotem zębów
 by nie łopatą
klaskanie w mlask 
fizyk w ryzyk
  niedorzecznie przez całe lato


językiem powoli filetuję czereśnie
twarde krągłości między palce
na żart
 na powagę
czy czas czy za wcześnie

pstryk w oko…! kląsknęło walcem…

 Danusi

dzisiaj znicz płonie

mojej najbliższej

po drugiej stronie

jesienne kwiaty splecione wieńcem

szeptem modlitwy

w intencji więcej

w listopadowej nad życiem zadumie

życie a śmierć…

czy ktoś to pojąć umie ?

DZIĘKUJĘ...bardzo dziękuję Zosieńko Michale ...i wszystkim dziękuję, którzy odwiedzili moje groby Łza po policzku spływa...wzruszeniom końca nie ma...zapaliłam tu..świeczki...WASZYM i Naszym...którzy odeszli.......


 Nie pozwól smutkom w Twe życie się wkradać
i nie daj zmartwieniom życia zaśmiecać
Bo szkoda czasu marnować na smutki
Wszak życie jest piękne lecz trochę za krótkie.
Dlatego bierz z życia ile się da i ciesz się życiem każdego dnia...

bursztynowe deszcze…


 Coraz więcej strun niemych

                           coraz więcej strun pęka

instrument fałszywie dzwoni

nie współbrzmi

nie stroi

                            kakofonią brzmi

                                          w dźwiękach

                                                  brakuje harmonii

by kwinta do kwinty

                               kto nastroi instrument

                                       i strun nie pomyli

Związać struny stalowe

stroiciela potrzeba

czy wymienić na nowe

 gdy związać się nie 

 

Zwiążmy tasiemki

może uda się wygrać coś z dreszczem

smyczek do ręki

i niech…

kalafonią się sypią

                                 bursztynowe deszcze…J.W.

w hebanowej komorze...


 Dalej na nogach po krzywej nawierzchni
w przeciągu 

przez tamy 

strachem przejęci
z powały leje się woda za kołnierz kapoty
usiądę odpocznę dalej iść 

nie mam ochoty

chodnikiem na dwie stopy
w duszności błocie marazmie i pyle
bo widać 

na tyle
na ile ci lampka daje blasku
słabe światełko 

umocowane na kasku
czy świecić pod nogi czy głowę chronić
dlatego trzymam latarkę w dłoni

i tak do przodka gdzie fedrują górnicy

w hebanowej komorze...

 

Między czarnym złotem a kamieniem...

 


 Między czarnym złotem a kamieniem...

Winda wielopoziomowa
nieznana praktyka
15 m/sek
niesamowite doznanie
coś uszy zatyka
oznakowany poziom
oświetlony dworzec
cała ściana pomalowana w białym kolorze

rusza elektryczny parowóz z wagonikami
a w nim ciasne czteroosobowe przedziały
okna i drzwi bez szyb i ciema wszędzie
serce wali mocno
a jak powrotu nie będzie ?

- nie wysadzaj głowy bo ściana tuż tuż
możesz zostać bez głowy to chwila i już !

sześć kilometrów w łomocie i zgrzycie
nic nie widzę
dłuży się niesamowicie...cdn
J.W.

Między ziemią a ziemią...

 

Z drżeniem serca...
tak właśnie jesienią
spędziłam całą sobotę pod ziemią
zaopatrzona w roboczy strój górniczy
wydobycie węgla mam zamiar ćwiczyć
drelichowe spodnie kapota buty gumowe
włosy objęte kraciastą chustką na głowie
by wsadzić pod hełm z górniczą lampką
pod ziemią jedyne takie widzenia światło
torba z maską tlenową u boku zawieszona
znaczek tożsamości i do zjazdu gotowa
jeszcze tylko behapowca krótkie szkolenie
i zjazd siedemset pięć metrów pod ziemię...
cdn