Pośród ogromnych kropli
rzeka zrobiła się z grobli
pokonała mosty kamienie
i zadufane ludzkie myślenie...

Niech wszystko czego dotkniesz,
stanie się pomocne w spełnieniu marzeń,
a każda najdrobniejsza czynność przybliży Cię
do bycia najszczęśliwszą i najbardziej uśmiechniętą osobą
spośród wszystkich ludzi...
-Kurczak kurka?...znów te piórka...ale najlepsza poducha puchowa...taka właśnie domowa:) jak zwykle nie masz czasu...kurko....
- Bo kurka jest pracowita...myśli zbiera...ziarnka chwyta i też przeplata...tak w środku upalnego lata...
- A kurczakowi ziarenek nie sypią...bo wypatruje hebanowych ....ślipiąt....
- O kurczę...czyżby bardzo głodne Kurczę? Heba nowych ślipiów masz tu dookoła...jedz do woli...ile zdołasz:)))
i ode mnie masz ziarenko*
- Oj oj kurka przyniosła Kurczakowi ziarenko...a sama...a głodna, bo literki w karmieniu pozjadała:-))))
Koko-spoko... rzuć ziarenko…niech przytyje…głodna kurka ledwie żyje…:))) i wody dwie krople…
Witaj satyryku... radosne koko i kukuryku :))) dzięki J.W.
czarna chmura za winkla się skrada
liście bezszelestnie drżą
ciężkie powietrze
na pewno popada
nagle wichura zmaga się z zefirem
walczą na zrywy o miejsce pląsawic
lazur pokrywa się granatowym kirem
na niebie rozłożona siatka błyskawic
nagle syk szum huk rozdarcie
błysk strzał przeciągłe wycie
stuk świst łoskot ostre tarcie
słyszycie...
szmer plusk wyciszenie
słońca wstydliwe wyjrzenie
w deszczowej etiudzie
na przekór upałom
zaprzeczam nudzie
z czereśnią dojrzałą
na plaży z parasolem
co krople pomieści
od słońca uchroni
całą garść czereśni...
- Kurczak kurka?...znów te piórka...ale najlepsza poducha puchowa...taka właśnie domowa:)
jak zwykle nie masz czasu...kurko....
- Bo kurka jest pracowita...myśli zbiera...ziarnka chwyta i też przeplata...tak w środku upalnego lata...
- A kurczakowi ziarenek nie sypią...bo wypatruje hebanowych ....ślipiąt....
- O kurczę...czyżby bardzo głodne Kurczę? Heba nowych ślipiów masz tu dookoła...jedz do woli...ile zdołasz:))) i ode mnie masz ziarenko*
- Oj oj kurka przyniosła Kurczakowi ziarenko...a sama...a głodna, bo literki w karmieniu pozjadała:-))))
Koko-spoko... rzuć ziarenko…niech przytyje…głodna kurka ledwie żyje…:))) i wody dwie krople…
Witaj satyryku radosne koko i kukuryku :))) J.W.
Niech się otworzą zamknięci
ci co szukają…niech znajdą
zapominalskim…pamięci
chociaż z wiekiem już marną
potrzebującym pomocy
wiary tym…co jeszcze chcą wierzyć
ślepcom…niech przejrzą na oczy
a sobie
hm…
samych wspaniałych przeżyć…
Przytoczę cytat ks. Jana Twardowskiego
"Jeden z moich profesorów powiedział mi kiedyś: - cokolwiek napiszesz - jedni powiedzą, że to, co napisałeś, jest dobre, inni, że takie sobie, jeszcze inni, że do niczego - i wszystkie oceny będą słuszne."
z mojego zbiorku myśli zapisanych:)
stoję za - myślnikiem
z zatartym silnikiem
nie ucieknę bo utykam
nawias ) klamra } wynika
przysiądę na wielokropku...
odpocznę
% wszystko w porządku
znaku zapytania ? i wykrzyknika !
nie chcę nie czas
unikam
rozumiem % rozumiem
rzecz jasna
zawsze może być pauza -
do jasnej ciasnej afery
zacznij:
z Wielkiej Litery...
uczepił się i bzyczy niemiłosiernie
prawdziwą miłość okazuje
tu ukłuje
tam ukłuje
blisko twarzy blisko ucha
siadł na szyi ten psiajucha
ja Go prądem
ja Go sprajem
a on siadł na ustach
czułości wyznaje
tu malinka
tu maaalinka
swędzi piecze
krzywa mina
może Go na litość wezmę czułymi słowami
Kopryszku kochany
nie kłuj mnie więcej
bo boli i szkodzi na serce
pomysłowa dyskretna bariera
z muślinu delikatna moskitiera
Kopruch
niby to takie małe niby takie nic
a cała czerwona nie tylko żyć
czy jest rada na Koprucha
co moich próśb nie słucha... ?
Smyczek przeciągnął się kalafonią
przy boku F się ułożył
gdy struny naciągnęły fonią
rozluźnił włosięta
sen go morzył
włosiem owinął ślimak
ziewnął niedbale
wiec na kołki zachcianki powbijał
muskając gryf opieszale
ooo…wygięła się szyja
trącił strunociąg brzdękiem
duszę na podbródku ulokował
by nie zerwać E struny z jękiem
solową
noc dedykował…
w związku z obowiązku
z kulturą
dojrzale
takie życie
zasnęli w skórzanym futerale
w zielonym aksamicie
wiekową politurą pokryci
artystycznie zżyci…
Błękit jeziora dokoła,
A tam w oddali gdzieś las
Słońce i przestrzeń nas woła
Tutaj więc spędź wolny czas.
Hej, Mazury, jakie cudne
Gdzie jest taki drugi kraj
Tu zapomnisz chwile trudne
Tu przeżyjesz życia maj.
Do namiotu od ogniska
Trzeba wracać, pora, czas
Już nadchodzi nocka bliska
Hej, Mazury, witam was.
Harcerz z harcerką ze wzgórza
Patrzą na las w głębi wód
Słońce się w taflach zanurza
Nadchodzi zmierzch, powiał chłód.
Hej, Mazury, jakie cudne...
Piękna jest nasza kraina
domki bielutkie jak śnieg
A nad jeziorem dziewczyna
Chciałbyś z nią przeżyć choć wiek...?
Ach te konie
w galopie szalone
para z nozdrzy
bryzg z kopyta
tabun koni
falą grzywa
wolność w nogach
i oddechu
nie zatrzymasz ich człowieku
zgrzyta lasso
tęga lina
a ogony
wiatr im ścina...
chrapy robią dziwne miny
czy odrosną im do zimy
Późnym wieczorem
na szlak piwny się wybrałam
do Chaty Zbójnickiej zaklupałam
Jędruś otworzył z toporem w ręku
– Czego tu chcesz kobieto?
Tu piją tylko prawdziwe chłopy!
baby nie mają tu nic do roboty !
prawa wstępu…nie mają
cierpliwie za drzwiami czekają!
Okropnie się zdenerwowałam
i w wielki dyskurs się wdałam
że od marudzenia to jestem ja
i baba też swoje prawa ma!!!
Jędrek rąbnął siekierą w patelnię
coby przestraszyć
a larmo było wielkie
ale…wpuścił…
herbatą z prądem…ugościł…
Harnaś
gościom krawaty toporem ucinał
dawaj biustonosz!!!…weszłaś twoja wina!
Hanka tacą o ziemię rzucała
gdy szaszłyki prosto z paleniska podawała
przygrywała do tańca góralska kapela
łoj…krawatów…naszarpanych stringów…biustonoszy…
tam wiela…
łoj wiela…
pozdrawiam Harnasia
Jędrka z Big Brothera
II edycji :)))
Kwiecień
przysiadł w cudnych kwiatach
i w bukiety wstążki wplata
i w przylaszczki
i w konwalie
też w krokusy
taki widok
dziś mnie wzruszył
skropił deszczem feromon wzniosły
czesał promykami wiosny
przebiśniegi
i sasanki
też zawilce
i pierwiosnków
pełne dzbanki
ma swój stragan na bazarze
uciesz oczy
przyjmij w darze
i szafirki
i żonkile
jeszcze i hiacyntów tyle
tulipany
i forsycje
jak nie zerwać a dać wszystkie…?
dzisiaj wierzby palmą strojne
w odradzenie
w życie
w symbol
w zioła
w kwiaty polne…
Też tam byłem. Widziałem postać otuloną w szarość dnia, udającą bezimienny obraz namalowany ustami w bezruchu. Obraz bez ram gotowy by zwinąć go w rulon i wziąć w nieprzewidywalną przyszłość. Czy mam rozmawiać z wyobrażeniem na płótnie?
Dzielę się całym jajkiem całym moim bytem.
W moim pokoju mieszka duszek
wielki jak paznokieć a może jak pół palca
kiedy księżyc magią zabłyśnie zaprasza mnie do walca
kłania się
podnosi wzrok
skrzydełka skrzą się tęczą
w magiczny rytm muzyki łapie w cieniutką sieć pajęczą
tajemna noc nas splata unosi z każdą chwilą
marcowa tańca cudna noc
godzina za godziną
wiruję z nim
a światła gwiazd rzucają złote błyski
na jego oczy
jego twarz
mój duszek dla mnie wszystkim
dzisiaj wyjawił imię swe
gdy noc kończyła granie
jestem Nadzieja
kochaj mnie
w twym sercu mam mieszkanie…
Coraz więcej strun niemych
coraz więcej strun pęka
instrument fałszywie dzwoni
nie współbrzmi
nie stroi
kakofonią brzmi
w dźwiękach
brakuje harmonii
by kwinta do kwinty
kto nastroi instrument
i strun nie pomyli
związać struny stalowe
stroiciela potrzeba
czy wymienić na nowe
gdy związać się nie da
zwiążmy tasiemki
może uda się wygrać coś z dreszczem
smyczek do ręki
i niech…
kalafonią się sypią
bursztynowe deszcze…
Nie mam czasu na pisanie
remontuję swe mieszkanie
po drabinie
po drabinie
pędzlem sufit farba płynie
to po ręku to po twarzy
taki żywot jest malarzy
szpachlą dziury wciąż zaklejam
klej rozrabiam stężnie teraz
paski tapet wzór układam
coś mi w duchu podpowiada
żeby jeszcze z wzorem serca
ciepło było jak się mieszka
jeszcze listwy przy suficie
poprzyklejam należycie
co z podłogą?
myśl mnie dręczy już od rana
remontuję przecie saaama…
Nasiąkanie żartem wytrąca powagę
z powagą odchodzi wiarygodność
jęzorem wrzucone słowa na wagę
w nieograniczoną żartów płodność
co na języku ciąży
ze śliną spłynie
czy z buntem spadnie w geście veta
w kompleksy wpadnie
ubieli w młynie
zawiśnie w próżni
zuchwała podnieta
o wystający język potknąć się można
są kolczyki
na języki
najpierw grzechocze a potem kąsa
wpiąć kolczyki
spiąć języki
myśli w kubeł
usta w supeł
do wora co ślina na język
szczelnie płotem zębów
by nie łopatą
klaskanie w mlask
fizyk w ryzyk
niedorzecznie przez całe lato
językiem powoli filetuję czereśnie
twarde krągłości między palce
na żart
na powagę
czy czas czy za wcześnie
pstryk w oko...! kląsknęło walcem...
"Największym skarbem człowieka jest Jego pamięć, Przechowujemy w niej
urocze chwile życia, najdroższe Serca, tajemne sekrety, najcenniejsze
słowa, gesty, czyjeś oczy, czyjeś łzy... Były naszego życia ozdobą,
niestety żadnego już nie możemy zabrać ze sobą"
Czy mamy podwójne jestestwo
moje ja
moja twarz
moje królestwo
czy każdy z nas ma dwie twarze
niepojęte zebrane sklejone w jednym obrazie
pierwsza
codzienna
dla innych i z nimi
wesoła zaradna uprzejma
bezpośrednią...się czyni
szczera rozmowna kochająca szczęśliwa
towarzyska
ale i często powściągliwą bywa
gościnna uśmiechnięta czasem zalotna
czy podobne twarze po drodze napotka
druga
ta osobliwa
twarz zadumana
nostalgiczna roztropna rumieńcem oblana
tylko dla mnie
i tylko we mnie schowana
strapiona smutna deszczem zapłakana
wszędzie ze mną
rano w południe i wieczorami
zagubiona nieporadna walcząca z emocjami
milcząca
analizująca zdarzenia i słowa
wyciągająca wnioski
to drugiej twarzy połowa
dwie twarze przeplatają moje oblicze
raz jest wesoło raz smutno bo takie jest życie
tak się przeplatają dwie twarze
czasami w nierównych proporcjach się łączą
jedna chce tańczyć druga jest bardzo śpiącą
tak bez miary i bez umiaru
jedna drugiej dodaje czaru
jeszcze mnie upominają
że swoje prawa
mej do twarzy mają...
Gdzieś w mojej duszy
tęsknota wzbiera
wieje kotłuje
jak orkan Emma
łamie
przygniata
ciśnieniem niskim
przewraca podmuchem
na gruncie śliskim
zdmuchnął iskierkę
spod paleniska
targa drzewami
grzmotami ciska
rozwiewa myśli z szybkością setną
liście jak listy adresat metą
nienaruszony oparł się kamień
piękny
oszlifowany wichurą
diament...