kto i dlaczego?

 Kto mi każe iść do fryzjera
by  włosy skrócić
zdziwioną gębę rozwierać

śmieci wyrzucić

okna otwierać

zamykać drzwi

kto mi to każe

ty ? może Ty ?

a kiedy braknie dokupić chleba
w biedzie wyciągać ręce do nieba
dmuchać na wrzątek

witam
powiedzieć tak na początek
chuchać na zimne
buty zakładać
z drugim człowiekiem życie układać
dzielić na dwoje
po łapach brać jak za swoje
powtarzać że kocham szczerze
i udowadniać wierzę nie wierzę
grzecznie wyrażać się przy dziecku
pić kawę rano tylko po turecku
podążać rozsądnie za letnią modą
nie opowiadać kawałów z brodą…

nie grać w pokera

nie pić zimnego…

kto mi to każe

kto i dlaczego?

Upał

 Wspina się rtęć  na słupek
z nieba ukrop się leje
lewituję w mazi żaru
sama do siebie się kleję
 
mdleje liść balkonowy
komar przysiadł i bzyczy
w słońcu topią się słowa
 
myśli trzymam na smyczy


 

Po latach...w kwiatach

source

Dwie Wiedźmy otwarły bramę
na nasze wspólne spotkanie
półmrok powitał wraz z gwarem
magią musującym  szampanem

za spotkanie po odległych latach

w dialogach o zyskach i stratach
czas zmienił nasze twarze
nie zmienił dusz i serc
i nic tylko
po wspomnieniach biec
po zwykłych okruszkach życia
wrażeniach
doznaniach
tęsknotach
osiągnięciach
przyjaźniach miłościach
o radościach i złościach
o kłopotach

by nie zapomnieć
i mówić o tym…

tam za zamkniętymi oczami

jest naszej wyobraźni kraina
w niej zapisane chwile
które czas
dla nas zatrzymał…

i roztańczyły się serca po brzegi
czy pamiętasz jak było wtedy?
i opowieści nie było końca
trwały by dalej

wschód słońca
to co cię pieści swą magią
zabiera myśli serdeczne znane
niebo jeszcze usłane gwiazdami

jakże milo być z wami
świt pożegnań
 uścisków ranem

szampańska noc była cudna

jakże z Was jestem dumna

dzięki za życzenia
w kwiatach

jakże miło Cię spotkać po latach…

Wreszcie huk rozdarł niebo...

 

Perliste kropelki

układały się w dźwięki

raz wolniej

raz szybciej

melodią na skrzypce

fortepian się wplątał

kropelek nie sprzątał

dodał burzy dźwięki

piorunem

 

trzy jęki

przemknęły przez niebo

zygzakiem

na ślepo

oczyściły powietrze

 wiej 

wiej wietrze...



W karuzeli... światów dwóch

 


Czas  zatańczył zawirował

ukrył serce duszę schował

 wiatru podmuch mocny ruch

 w karuzeli światów dwóch

do góry

powoli jak żółw leniwie

karkołomnie

odwrotnie

spada na chwilę

 to podnosi znów w chmury

ponad mury

do góry

i spada z łoskotem

do dołu

do dziury

 znowu kołuje

 mijając rzuca dzień dobry promieniem

dając chwile uśmiechu

 potem przesłania gęstym drzew cieniem

rzuca huraganem

w głowie myśli kręci jak wino nad ranem

skrzypi

zwalniając obroty

naoliwić

koniecznie zatrzymać

     gdzie można kupić deko ochoty…

Adres

 moja blondyneczka
autentyczna
prawdziwa
na spacer ją zabierałam
na popas z nią wychodziłam
na szyi zapinałam łańcuszek
szłyśmy pod jabłonie i grusze
zbierała
chrumkała
ryła

 

opaliła się
gdy słońce grzało dłużej
patykiem drapałam po różowej skórze
po brzuchu
tylko sapała leżała bez ruchu
dzień cały po sadzie buszowała
kołek tu czy tam wbijałam
przytyła utyła
urodziwa
ryła

zryła cały ogród
jabłka pozbierała
moja Chrumka
jak pięknie chrumkała
więc chrumkałyśmy razem
 ciekawostką była unikatem
okazem

adres wszyscy mój znali
no nie wiecie ?
tam gdzie opala się i chrumka w sadzie przy kobiecie
z łańcuchem na szyi
 sto czterdzieści ważącej
blondyneczki

świni...

Dziękuję...

 Dla mojego Taty

te kwiaty

za dobroć serca…którą mi dałeś
za miłość…a kochać umiałeś
za ciepło rąk…których nigdy nie za wiele
za wspólne spacery…nad brzegiem jeziora
za długie rozmowy…

pamiętam
jakby to było wczoraj…

dziękuję…

byłeś kochanym ojcem


 

 T.Woj.

 

pustka

nie śmieją się usta

gdzie płaczą myśli

oddane głębokiej zadumie

gdzie szumi cisza

pisana na czarnym kamieniu

drżeniem ręki

garść ziemi

wiązanka

czarna szarfa

kto życie i śmierć zrozumie

 

w cierpieniu

z zaciśniętym gardłem

zimny dreszcz

i

[*]

znicz

oprócz łez

nic .znicz


uwertura do...Wiosny...

 


Wkliknęłam wiosnę

kolorami w mieszkanie

żółci nadałam motylom na ścianie

w błękit przylaszczek przybrałam poduchy

zawitała wiosna

 

wstawać leniuchy

 

 do sypialni uroczysty wjazd oknem promieni

podciągnęłam rolety

natchnieniem zieleni

kołderka w kaczeńce konwalie magnolie  

we wzorach wolą radość a snów harmonię

figlarnym okiem doglądam na półkach

 fioletem opięte sukienki

na cebulkach

  hiacynty bzyczeniem obudziły pszczoły

natura w zasięgu ręki

mój ogród parapetowy

 

przesuwam palcem po ust wyciszeniu

 na zielonej serwecie

purpurą

czerwienią

jak w żołnierskim marszu czwórkami

tulipany

a jeden od drugiego prężniejszy

bo wysportowany

wiosenne podwórko zielony koncert

w aurze woni

ciepłe promienie rozrzuca słońce

 z kogucim pianiem

na dzień wiosny pierwszy

taki czas na relax to czas najlepszy...

Majowy wiatr

 


Wiatr
tak fikuśnie rozwiewa włosy
snując zapachu wiosennej swawoli
majowym koncertem na dwa głosy
zaprząta myśli lirycznie rzępoli


topi w jeziorze promyki srebrzyste
dotykiem doznań gdy usta drżeniem
chmury przegania a gdy niebo czyste
łagodzi duszę jednym spojrzeniem

drzewo cień rzuca na twarz radosną
zwężone blaskiem przymknięte źrenice
patrzę w twe oczy zabarwione wiosną
czy widzisz w moich swoje odbicie ?

Tango

 Chata za wsią drewniana
szczerbaty płot owija bluszcz
na nim pierzyna puchata
od rana wietrzy się już

Ref.:
w tango cyg@ńskie
w tango !
przez lasy pańskie
w tango!
w tango jak konia stęp
w tango !
jak me kochanie
czarowne roześmiane
słodkie jak miód i grzech

w tango !
na słów warkocze
na dotyk i odskocznie
w tango !
na żar i chrust
w tango pachnące hebanem
słowa niewyśpiewane
w tango !
na dwoje ust

w pieniek wbita siekiera
chrust pod nim zapałki dwie
uzda kantar siodło  ogiera
koń co do galopu się rwie

Ref.:
w tango  cyg@ńskie
w tango !
przez myśli pańskie
w tango!
w tango jak konia kłus
w tango niezapomniane
wyryte zapisane
w tango !
co grzbietem niósł

w tango !
na słów warkocze
na dotyk i odskocznie
w tango
co w duszy burzy śpiew
w tango !
pachnące hebanem
kroki wciąż urywane

tango
jak wilczy zew…


na dwa cienie... cztery struny i smyk...

 

gdy mowa płynna a język giętki
można przekazać bieg myśli prędki
gdy palce giętkie
w taktach nieskromne
z sonaty stworzę letnią symfonię

albo preludium

do Suity V Es-dur

niech grają smyki

niech śpiewa chór

niech opowiada

niechaj  zamienia
księżycową romantycznością

 tonacji brzmienia
w klasycznym gwiezdnym błysku świetlika

wrażliwa dusza

duszy dotyka
jak dwa motyle nocne

wędrują cienie
barokiem zdobnym
ponad muzycznym dźwięków westchnieniem

letnia symfonia księżycowa
w niej  cały świat

 łzy zakazana miłość radość i szczęście

w klawiaturze uwięzione wiersze

na dwa cienie

cztery struny

i smyk...

Na Wielkanoc życzę


życzę Ci wszystkiego najlepszego
pisanek dotkniętych pędzlem tęczy
dywanu z żonkili

tulipanów naręczy

kicających zielonych myśli
jak deszczu kropelek mieniących się w słońcu

słodkich buziaków zająców
wiosennego nastroju w miękkości bazi

na spełnienie Twoich marzeń
baranka wielkanocnego
wypełnionym po brzegi nadzieją

dyngusa mokrego od łez radości

a przy stole samych miłych gości…

 

i jeszcze jednego…w koszyku
mojego uśmiechu bez liku
…:)))*

Radosnych Świąt

Czytaj dalej

 

 

Prawdziwa przyjaźń to dziś unikat
dłoń zaciśnięta w dłoni

to komunikat
że zawsze liczyć można

jest i będzie
zgani pochwali emocjami potrzęsie

to nadawanie na tych samych falach
wzajemne zaufanie

nigdy się nie wypala
radość i wsparcie w każdej dnia godzinie
jest bezinteresowna

pocieszy nie ominie

zawsze znajdzie czas i  ja dla niego
nie jest zwykłą koleżanką czy kolegą
z którym można dzielić się troskami
śmiać się obdarowywać radościami

najprawdziwsza

nigdy nie umiera
wtedy masz dalej  na serio przyjaciela
więc nie nadużywaj słowa przyjaciel
raczej znajomy
też wiele znaczeń…

i niech ci się nie zdarzy  mówić :
straciłam przyjaciela…

zamknął drzwi…


Zapamiętane...


Pamiętasz?

Pamiętasz czerwcowy wieczór.

Zapach tataraku pamiętasz?

Prostych słów znaczenie.

 Smak...poziomkowych ust...

Pamiętasz ?

Pragnienie...

Zapomniałeś, dawno wydeptanych ścieżek ślad...

Zapomniałeś, dawno...dotyk ust...

A księżyc kradł...

Oddechów szum...

A wiatr...

zanosił nas w nieznane...

dotykam Twych słów 


 niezapomniane...


zapamiętane...

Biały hiacynt

 

.hiacynt.3

mistyczny syn spartańskiego Amiklasa króla
w słonecznym nastroju rozmarzony się wtula
umiejscowił się w pokoju rzuca woni dyskiem
mani zaczepia pobudza wszystkie moje zmysły

Apollo kochał go wprost wielbił  za jego piękno
Zefir z zazdrości ranił w głowę i serce mu pękło
nieustannie sączyła się krew z głowy bohatera
teraz w moim pokoju anielską koronę otwiera

i rodzi się urocza postać w figlarnej aranżacji
w wyrafinowanym kształcie w pionierskiej tonacji
wiosennie wpadł do pokoju z cudnym aromatem
nozdrza wonią odurza zadziwia oczy kwiatem

na dni parę jestem dumną właścicielką wabika
ogrom przyjemności gdy poezją zalotnie dotyka
nie daje za dnia spokoju wnętrze miłością bogaci
zjawiskowo pachnący wiosenny biały...hiacynt...

 patrz! przepiękna zima

taniec gwiazdek na błękicie
patrz ! przepiękna zima     



napadało dość obficie
tęgi mróz za rękę trzyma
dziś po śniegu można biegać
orła ugnieść nawet
albo łapać w garść śnieżynki
i ustawiać w balet  
piruetem się zakręcić
stracić równowagę
upaść plackiem
zęby wybić

mieć spuchniętą wargę…!

 Gdy Nowy Rok staremu cyfrę zmienia
wszyscy sobie ślą życzenia
A ja przy tej sposobności
ślę Ci szczęścia i radości J.W.

  Terpsychora tańca muzą

nich Ci rytmy dobrze służą

nowy krok

w Nowy Rok

pląsano już od wieków

 wszelakie ruchy zauważaj

 człowieku

  rytmicznie regularnie zręcznie

przez życie idź tanecznie

niech nowy ruch

w życia 2009 puch

przebieraj nogami

tup nawet

rzucaj tułowiem kręć biodrami

dodaj mimiki oraz gesty

 przy rytmicznym hałasie cudownej orkiestry

melodia ta

niech w sercu Ci gra

klaszcz

 krzycz

 doznaj i w śpiewie

niech Cię wprawiają

w przyjemne radosne podniecenie

w stan zachwytu i uniesienia

to są moje

noworoczne

dla Ciebie życzenia:)))

 buziaki

*szczęśliwego Nowego Roku 2009*

 taniec

 Sylwestra…

piękna długa kiecka

duża scena

orkiestra

zabawa

a ja muzyką kołysana

i tak do białego rana

wtulona

w Twe ramiona…

 o północy światła przygasną

 fajerwerki rozbłysną  falą jasną

tęczą kolorowych gwiazd na niebie

wpatrzona w Ciebie…

perkusja odmierzy dwanaście

 wznosić toast  zacznę

kieliszek szampana

i tak patrząc Ci prosto w oczy

życzenia

miłości spełnienia

i nie tylko od święta
Iga pamięta

miłości co niesie pokój

szczęścia co daje radość

 zdrowia co rodzi wytrwałość

 wiary co nadzieję prowadzi

dni wypełnionych do końca

 nowych wschodów słońca

resztę Ci szepnę do ucha

nachyl się…

posłuchaj…

a teraz buziaki***

  
 uśmiech masz teraz jaki?

Szczęśliwego Nowego Roku

 zapatrzona w blask lustra

śpiąca bez korony

niezwykłością wieczoru

czarny i czerwony

lśniąc w kryształach tęczą

w skrzydłach ważki co witrażem barw

lot ku sali

prosto w sieć pajęczą

serpentynowych szarf

pulsem wybija gong dźwięk ptasi

toast w górę

ktoś światła gasi

piachu w klepsydrze nikt nie zatrzyma

pożegnać się z tym

co przemija

podziękować Staruszkowi bo warto
za drzwiami już czeka następca
więc bramę zostawmy otwartą
niech wejdzie

Młody Spadkobierca…



przyszedł
o pół nocy
zapukał do Twoich i moich drzwi

dostarczy nowych mocy

na 366 dni…

czy z pomysłami na lepszy los
jaki będzie

ten Nowy Ktoś…?

na razie ma kilka godzin i marudzi…

ciekawe z czym wyjdzie do ludzi? :)))

 

 

Odkładam sumienie na stół jak wczorajszy poranek i każdy z wczorajszych dni. Ty to wiesz i przechodzisz obok bez słów, których znaczenie jest tylko fikcją tworzoną na potrzeby jedynego spotkania gdzieś w środku chwili nie mającej prawa zaistnieć. Prawo… Prawo jest jak lewo, – przekupka zasad urwanych w pół słowa, zdarta, analogowa płyta, kiedy czas jej dobiegł końca w chwili, gdy mój końca jeszcze nie zna, lecz trwa w bezruchu śledząc powtarzalność ruchu igły… On jest wciąż tylko prawie taki sam. A Ty? 

TD



przylepiłam uśmiech do szklanki
herbata gorąca z cytrynką
utkwiłam wzrok w migoczące lampki
 chcę oczy napaść choinką

prowadzę za rękę oczy dookoła
tu wisi okrągła czerwona
ta jak w lustrze odbija zielenią biała
większa obwodem dojrzała


kokardki czerwone to białe na zmianę
wśród sopli lodowych figurki
srebrem  wśród czerwieni plam oblane
drzemią sterczące igliwia pazurki

gwiazda i gwiazdeczki usypane śniegiem
pluskiewki świateł wijące biegiem
biały aniołek z rozłożonymi skrzydłami
tu ptaszęta z białymi ogonami

 wszystko w srebrno-czerwonej tonacji
do twarzy ci świerku
w świątecznej dekoracji!

 a gdy oczy tak napasę do syta
delikatnie za uszko  schwytam

 i bombka po bombce…
ze zręcznością maga

rozbiorę cię znowu do naga…

  i dwie nutki…
dla Ciebie Malutki…


 taniec gwiazdek na błękicie

patrz ! przepiękna zima    
napadało dość obficie
tęgi mróz za rękę trzyma

dziś po śniegu można biegać
orła ugnieść nawet
albo łapać w garść śnieżynki
i ustawiać w balet

piruetem się zakręcić
stracić równowagę
upaść plackiem zęby wybić
mieć spuchniętą wargę...!


 


chłodnym oddechem myślenie ostudzić

nie zarażać psikaniem spotykanych ludzi

pragnienia usidlić

w niepamięć odlecieć

zamrozić

zatrzasnąć

niech zima przeleci

 kominem wolności z ptakami w sklepienie

wytrzepać z marazmu hebanowe sumienie

marzenia przytupnąć

w otrzeźwienie wskoczyć

przystopować

zamilknąć

przespać…

 wiosną zdziwić oczy !

 Gdzie się podziałaś pikowa dziewczyno
zbudzona pieśnią skowronka
               co w sukni z falbaną razem z ptaszyną       
boso stepowałaś po łąkach

gdzie jest twój taniec co za dyrygentem
podążał w pikselowym świecie
jednoczył serca w tangach z akcentem
swingował też na parkiecie

gdzie jest twój uśmiech co noc unosiła
w podkowę szczęścia raz po raz
gdzie jest ta sanna co janczarami dzwoniła
na zjazd z srebrnych gwiazd obraz

gdzie są twe oczy zdobione hebanem
ściągające twoje spojrzenie
co w poświacie księżyca o trzeciej nad ranem
wiodły na pokuszenie...?


 gdzieś w mojej duszy

tęsknota wzbiera

wieje kotłuje

jak orkan Emma

łamie

przygniata

 ciśnieniem niskim

 przewraca podmuchem

na gruncie śliskim

zdmuchnął iskierkę

spod paleniska

targa drzewami

grzmotami ciska

rozwiewa myśli z szybkością setną

liście jak listy adresat metą

nienaruszony oparł się kamień

piękny

oszlifowany wichurą

diament...