Wspina się rtęć na słupek
z nieba ukrop się leje
lewituję w mazi żaru
sama do siebie się kleję
mdleje liść balkonowy
komar przysiadł i bzyczy
w słońcu topią się słowa
myśli trzymam na smyczy
Upał
Po latach...w kwiatach
Dwie Wiedźmy otwarły bramę
na nasze wspólne spotkanie
półmrok powitał wraz z gwarem
magią musującym szampanem
za spotkanie po odległych latach
w dialogach o zyskach i stratach
czas zmienił nasze twarze
nie zmienił dusz i serc
i nic tylko
po wspomnieniach biec
po zwykłych okruszkach życia
wrażeniach
doznaniach
tęsknotach
osiągnięciach
przyjaźniach miłościach
o radościach i złościach
o kłopotach
by nie zapomnieć
i mówić o tym…
tam za zamkniętymi oczami
jest naszej wyobraźni kraina
w niej zapisane chwile
które czas
dla nas zatrzymał…
i roztańczyły się serca po brzegi
czy pamiętasz jak było wtedy?
i opowieści nie było końca
trwały by dalej
wschód słońca
to co cię pieści swą magią
zabiera myśli serdeczne znane
niebo jeszcze usłane gwiazdami
jakże milo być z wami
świt pożegnań
uścisków ranem
szampańska noc była cudna
jakże z Was jestem dumna
dzięki za życzenia
w kwiatach
jakże miło Cię spotkać po latach…
Wreszcie huk rozdarł niebo...
Perliste kropelki
układały się w dźwięki
raz wolniej
raz szybciej
melodią na skrzypce
fortepian się wplątał
kropelek nie sprzątał
dodał burzy dźwięki
piorunem
trzy jęki
przemknęły przez niebo
zygzakiem
na ślepo
oczyściły powietrze
wiej
wiej wietrze...
W karuzeli... światów dwóch
Czas zatańczył zawirował
ukrył serce duszę schował
wiatru podmuch mocny ruch
w karuzeli światów dwóch
do góry
powoli jak żółw leniwie
karkołomnie
odwrotnie
spada na chwilę
to podnosi znów w chmury
ponad mury
do góry
i spada z łoskotem
do dołu
do dziury
znowu kołuje
mijając rzuca dzień dobry promieniem
dając chwile uśmiechu
potem przesłania gęstym drzew cieniem
rzuca huraganem
w głowie myśli kręci jak wino nad ranem
skrzypi
zwalniając obroty
naoliwić
koniecznie zatrzymać
gdzie można kupić deko ochoty…
Adres
moja blondyneczka
autentyczna
prawdziwa
na spacer ją zabierałam
na popas z nią wychodziłam
na szyi zapinałam łańcuszek
szłyśmy pod jabłonie i grusze
zbierała
chrumkała
ryła
opaliła się
gdy słońce grzało dłużej
patykiem drapałam po różowej skórze
po brzuchu
tylko sapała leżała bez ruchu
dzień cały po sadzie buszowała
kołek tu czy tam wbijałam
przytyła utyła
urodziwa
ryła
zryła cały ogród
jabłka pozbierała
moja Chrumka
jak pięknie chrumkała
więc chrumkałyśmy razem
ciekawostką była unikatem
okazem
adres wszyscy mój znali
no nie wiecie ?
tam gdzie opala się i chrumka w sadzie przy kobiecie
z łańcuchem na szyi
sto czterdzieści ważącej
blondyneczki
świni...
Dziękuję...
Dla mojego Taty
te kwiaty
za dobroć serca…którą mi dałeś
za miłość…a kochać umiałeś
za ciepło rąk…których nigdy nie za wiele
za wspólne spacery…nad brzegiem jeziora
za długie rozmowy…
pamiętam
jakby to było wczoraj…
dziękuję…
byłeś kochanym ojcem
uwertura do...Wiosny...
Wkliknęłam wiosnę
kolorami w mieszkanie
żółci nadałam motylom na ścianie
w błękit przylaszczek przybrałam poduchy
zawitała wiosna
wstawać leniuchy
do sypialni uroczysty wjazd oknem promieni
podciągnęłam rolety
natchnieniem zieleni
kołderka w kaczeńce konwalie magnolie
we wzorach wolą radość a snów harmonię
figlarnym okiem doglądam na półkach
fioletem opięte sukienki
na cebulkach
hiacynty bzyczeniem obudziły pszczoły
natura w zasięgu ręki
mój ogród parapetowy
przesuwam palcem po ust wyciszeniu
na zielonej serwecie
purpurą
czerwienią
jak w żołnierskim marszu czwórkami
tulipany
a jeden od drugiego prężniejszy
bo wysportowany
wiosenne podwórko zielony koncert
w aurze woni
ciepłe promienie rozrzuca słońce
z kogucim pianiem
na dzień wiosny pierwszy
taki czas na relax to czas najlepszy...
Majowy wiatr
Wiatr
tak fikuśnie rozwiewa włosy
snując zapachu wiosennej swawoli
majowym koncertem na dwa głosy
zaprząta myśli lirycznie rzępoli
topi w jeziorze promyki srebrzyste
dotykiem doznań gdy usta drżeniem
chmury przegania a gdy niebo czyste
łagodzi duszę jednym spojrzeniem
drzewo cień rzuca na twarz radosną
zwężone blaskiem przymknięte źrenice
patrzę w twe oczy zabarwione wiosną
czy widzisz w moich swoje odbicie ?
Tango
Chata za wsią drewniana
szczerbaty płot owija bluszcz
na nim pierzyna puchata
od rana wietrzy się już
w tango cyg@ńskie
w tango !
przez lasy pańskie
w tango!
w tango jak konia stęp
w tango !
jak me kochanie
czarowne roześmiane
słodkie jak miód i grzech
w tango !
na słów warkocze
na dotyk i odskocznie
w tango !
na żar i chrust
w tango pachnące hebanem
słowa niewyśpiewane
w tango !
na dwoje ust
w pieniek wbita siekiera
chrust pod nim zapałki dwie
uzda kantar siodło ogiera
koń co do galopu się rwie
Ref.:
w tango cyg@ńskie
w tango !
przez myśli pańskie
w tango!
w tango jak konia kłus
w tango niezapomniane
wyryte zapisane
w tango !
co grzbietem niósł
w tango !
na słów warkocze
na dotyk i odskocznie
w tango
co w duszy burzy śpiew
w tango !
pachnące hebanem
kroki wciąż urywane
tango
jak wilczy zew…
na dwa cienie... cztery struny i smyk...
gdy mowa płynna a język giętki
można przekazać bieg myśli prędki
gdy palce giętkie
w taktach nieskromne
z sonaty stworzę letnią symfonię
albo preludium
do Suity V Es-dur
niech grają smyki
niech śpiewa chór
niech opowiada
niechaj zamienia
księżycową romantycznością
tonacji brzmienia
w klasycznym gwiezdnym błysku świetlika
wrażliwa dusza
duszy dotyka
jak dwa motyle nocne
wędrują cienie
barokiem zdobnym
ponad muzycznym dźwięków westchnieniem
letnia symfonia księżycowa
w niej cały świat
łzy zakazana miłość radość i szczęście
w klawiaturze uwięzione wiersze
na dwa cienie
cztery struny
i smyk...
Na Wielkanoc życzę
życzę Ci wszystkiego najlepszego
pisanek dotkniętych pędzlem tęczy
dywanu z żonkili
tulipanów naręczy
kicających zielonych myśli
jak deszczu kropelek mieniących się w słońcu
słodkich buziaków zająców
wiosennego nastroju w miękkości bazi
na spełnienie Twoich marzeń
baranka wielkanocnego
wypełnionym po brzegi nadzieją
dyngusa mokrego od łez radości
a przy stole samych miłych gości…
i jeszcze jednego…w koszyku
mojego uśmiechu bez liku…:)))*
Radosnych Świąt
Czytaj dalej
Prawdziwa przyjaźń to dziś unikat
dłoń zaciśnięta w dłoni
to komunikat
że zawsze liczyć można
jest i będzie
zgani pochwali emocjami potrzęsie
to nadawanie na tych samych falach
wzajemne zaufanie
nigdy się nie wypala
radość i wsparcie w każdej dnia godzinie
jest bezinteresowna
pocieszy nie ominie
zawsze znajdzie czas i ja dla niego
nie jest zwykłą koleżanką czy kolegą
z którym można dzielić się troskami
śmiać się obdarowywać radościami
najprawdziwsza
nigdy nie umiera
wtedy masz dalej na serio przyjaciela
więc nie nadużywaj słowa przyjaciel
raczej znajomy
też wiele znaczeń…
i niech ci się nie zdarzy mówić :
straciłam przyjaciela…
zamknął drzwi…
Zapamiętane...
Pamiętasz?
Pamiętasz czerwcowy wieczór.
Zapach tataraku pamiętasz?
Prostych słów znaczenie.
Smak...poziomkowych ust...
Pamiętasz ?
Pragnienie...
Zapomniałeś, dawno wydeptanych ścieżek ślad...
Zapomniałeś, dawno...dotyk ust...
A księżyc kradł...
Oddechów szum...
A wiatr...
zanosił nas w nieznane...
dotykam Twych słów
niezapomniane...
Biały hiacynt

mistyczny syn spartańskiego Amiklasa króla
w słonecznym nastroju rozmarzony się wtula
umiejscowił się w pokoju rzuca woni dyskiem
mani zaczepia pobudza wszystkie moje zmysły
Apollo kochał go wprost wielbił za jego piękno
Zefir z zazdrości ranił w głowę i serce mu pękło
nieustannie sączyła się krew z głowy bohatera
teraz w moim pokoju anielską koronę otwiera
i rodzi się urocza postać w figlarnej aranżacji
w wyrafinowanym kształcie w pionierskiej tonacji
wiosennie wpadł do pokoju z cudnym aromatem
nozdrza wonią odurza zadziwia oczy kwiatem
na dni parę jestem dumną właścicielką wabika
ogrom przyjemności gdy poezją zalotnie dotyka
nie daje za dnia spokoju wnętrze miłością bogaci
zjawiskowo pachnący wiosenny biały...hiacynt...
patrz! przepiękna zima
taniec gwiazdek na błękicie
patrz ! przepiękna zima
napadało dość obficie
tęgi mróz za rękę trzyma
dziś po śniegu można biegać
orła ugnieść nawet
albo łapać w garść śnieżynki
i ustawiać w balet
piruetem się zakręcić
stracić równowagę
upaść plackiem
zęby wybić
mieć spuchniętą wargę…!
Terpsychora tańca muzą
nich Ci rytmy dobrze służą
nowy krok
w Nowy Rok
pląsano już od wieków
wszelakie ruchy zauważaj
człowieku
rytmicznie regularnie zręcznie
przez życie idź tanecznie
niech nowy ruch
w życia 2009 puch
przebieraj nogami
tup nawet
rzucaj tułowiem kręć biodrami
dodaj mimiki oraz gesty
przy rytmicznym hałasie cudownej orkiestry
melodia ta
niech w sercu Ci gra
klaszcz
krzycz
doznaj i w śpiewie
niech Cię wprawiają
w przyjemne radosne podniecenie
w stan zachwytu i uniesienia
to są moje
noworoczne
dla Ciebie życzenia:)))
buziaki
*szczęśliwego Nowego Roku 2009*
taniec
Sylwestra…
piękna długa kiecka
duża scena
orkiestra
zabawa
a ja muzyką kołysana
i tak do białego rana
wtulona
w Twe ramiona…
o północy światła przygasną
fajerwerki rozbłysną falą jasną
tęczą kolorowych gwiazd na niebie
wpatrzona w Ciebie…
perkusja odmierzy dwanaście
wznosić toast zacznę
kieliszek szampana
i tak patrząc Ci prosto w oczy
życzenia
miłości spełnienia
i nie tylko od święta
Iga pamięta
miłości co niesie pokój
szczęścia co daje radość
zdrowia co rodzi wytrwałość
wiary co nadzieję prowadzi
dni wypełnionych do końca
nowych wschodów słońca
resztę Ci szepnę do ucha
nachyl się…
posłuchaj…
a teraz buziaki***
uśmiech masz teraz jaki?
Szczęśliwego Nowego Roku
zapatrzona w blask lustra
śpiąca bez korony
niezwykłością wieczoru
czarny i czerwony
lśniąc w kryształach tęczą
w skrzydłach ważki co witrażem barw
lot ku sali
prosto w sieć pajęczą
serpentynowych szarf
pulsem wybija gong dźwięk ptasi
toast w górę
ktoś światła gasi
piachu w klepsydrze nikt nie zatrzyma
pożegnać się z tym
co przemija
podziękować Staruszkowi bo warto
za drzwiami już czeka następca
więc bramę zostawmy otwartą
niech wejdzie
Młody Spadkobierca…
przyszedł
o pół nocy
zapukał do Twoich i moich drzwi

dostarczy nowych mocy
na 366 dni…
czy z pomysłami na lepszy los
jaki będzie
ten Nowy Ktoś…?
na razie ma kilka godzin i marudzi…
ciekawe z czym wyjdzie do ludzi? :)))
Odkładam sumienie na stół jak wczorajszy poranek i każdy z wczorajszych dni. Ty to wiesz i przechodzisz obok bez słów, których znaczenie jest tylko fikcją tworzoną na potrzeby jedynego spotkania gdzieś w środku chwili nie mającej prawa zaistnieć. Prawo… Prawo jest jak lewo, – przekupka zasad urwanych w pół słowa, zdarta, analogowa płyta, kiedy czas jej dobiegł końca w chwili, gdy mój końca jeszcze nie zna, lecz trwa w bezruchu śledząc powtarzalność ruchu igły… On jest wciąż tylko prawie taki sam. A Ty?
TDherbata gorąca z cytrynką
utkwiłam wzrok w migoczące lampki
chcę oczy napaść choinką
prowadzę za rękę oczy dookoła
tu wisi okrągła czerwona
ta jak w lustrze odbija zielenią biała
większa obwodem dojrzała
kokardki czerwone to białe na zmianę
wśród sopli lodowych figurki
srebrem wśród czerwieni plam oblane
drzemią sterczące igliwia pazurki
gwiazda i gwiazdeczki usypane śniegiem
pluskiewki świateł wijące biegiem
biały aniołek z rozłożonymi skrzydłami
tu ptaszęta z białymi ogonami
wszystko w srebrno-czerwonej tonacji
do twarzy ci świerku
w świątecznej dekoracji!
a gdy oczy tak napasę do syta
delikatnie za uszko schwytam
i bombka po bombce…
ze zręcznością maga
rozbiorę cię znowu do naga…
i dwie nutki…
dla Ciebie Malutki…
chłodnym oddechem myślenie ostudzić
nie zarażać psikaniem spotykanych ludzi
pragnienia usidlić
w niepamięć odlecieć
zamrozić
zatrzasnąć
niech zima przeleci
kominem wolności z ptakami w sklepienie
wytrzepać z marazmu hebanowe sumienie
marzenia przytupnąć
w otrzeźwienie wskoczyć
przystopować
zamilknąć
przespać…
wiosną zdziwić oczy !
Gdzie się podziałaś pikowa dziewczyno
zbudzona pieśnią skowronka
co w sukni z falbaną razem z ptaszyną
boso stepowałaś po łąkach
gdzie jest twój taniec co za dyrygentem
podążał w pikselowym świecie
jednoczył serca w tangach z akcentem
swingował też na parkiecie
gdzie jest twój uśmiech co noc unosiła
w podkowę szczęścia raz po raz
gdzie jest ta sanna co janczarami dzwoniła
na zjazd z srebrnych gwiazd obraz
gdzie są twe oczy zdobione hebanem
ściągające twoje spojrzenie
co w poświacie księżyca o trzeciej nad ranem
wiodły na pokuszenie...?
gdzieś w mojej duszy
tęsknota wzbiera
wieje kotłuje
jak orkan Emma
łamie
przygniata
ciśnieniem niskim
przewraca podmuchem
na gruncie śliskim
zdmuchnął iskierkę
spod paleniska
targa drzewami
grzmotami ciska
rozwiewa myśli z szybkością setną
liście jak listy adresat metą
nienaruszony oparł się kamień
piękny
oszlifowany wichurą
diament...

dzisiaj chcę dostać kwiaty te najpiękniejsze
okraszone słowami wymówione wierszem
pełnym pocałunków aż wypieki na twarzy
z tortem pełnym łakoci
tak mi się marzy
bukiet ma być wielki z czerwonych róż
takie mam widzimisię na dzisiaj więc cóż
kwiaciarnia za rogiem kolejki nie ma jeszcze
układaj myśli w słowa
w te szczere najszczersze
przewiązany czerwienią i mocno pachnący
zapamiętam ten zapach jak i oddech gorący
już czekam na spotkanie z łykiem czekolady
tu skromnie wymagam
nic nie do przesady
ostatecznie możesz goździki przylaszczki
dokładnie nie zakryją dodanej zmarszczki
przecież twarzy nie oddam do maglowania...
to są na dzisiaj
moje wymagania...:)

























