liście jak listy
Czytam listy
w kształcie serc
liście
by po nich biec
kolorami brązu i żółci oczywiście
że mgliście
że jesień pełną gębą donosisz
by wichury nie łamały prosisz
każdy list inny kolor przybiera
w czerwieni są ukryte marzenia
złocieniem się śmiejesz
kolorem
zielonym wiara
w kropelkach mgły
bursztynowym wzorem
jesienna nostalgia choć pasma miodowe
w dżdżystej zadumie
uniesienia nowe
z wiatrem unoszą się w górę to w dół
tu słowo rozerwane
a tu tylko pół
w domysłach drżąc słowa szeleszczą
oczy moje pieszczą słowem
przemijanie
Jesień
Jak nie kochać jesieni
jej lata babiego
liści z wiatrem
tańczących
w rytm deszczu drobnego
jak nie kochać kolorów
purpurowych
żółtych i złotych
porannej mgły co tuli serca
w ramionach tęsknoty
jak nie kochać szarugi
zatroskanej deszczem
i bieli chryzantem
i tych
co piszą wiersze…?
Czuje...że się buntuje
No kto mi iść dziś każe
do fryzjera
by włosy skrócić do skóry niemal
wpiąć dwa kolczyki w lewe kolano
i uspakajać rejwach za ścianą
śmieci wyrzucić
okna otwierać
zamykać drzwi
no kto mi to każe
Ty?
może Ty?
a kiedy braknie dokupić chleba
w biedzie wyciągać ręce do nieba
dmuchać na wrzątek
witam
powiedzieć tak na początek
chuchać na zimne
buty zakładać
z drugim człowiekiem życie układać
dzielić na dwoje
no i po łapach brać jak za swoje
ciągle powtarzać że kocham szczerze
czy udowadniać wierzę nie wierzę
grzecznie wyrażać się też przy dziecku
poranną kawę pić po turecku
rozsądnie biegać za letnią modą
nie opowiadać kawałów z brodą
jeździć na oklep na białym koniu
nie pić gorzały
palić tytoniu
nie grać w pokera
czy pić zimnego
no kto mi każe
kto i dlaczego?
Promieniem
Kilka pociągnięć promieniem słonecznym
namaluję realnie Twój obraz bajeczny
zwiewne barwy Ci nanoszę
smyram muskam
tęczą po nosie
zaokrąglam łuki brwiowe
czernią diamentu dotykam
gotowe
nagłymi smagnięciami rozrzucam dwie gwiazdy
to Twoje oczy
dostrzeże je każdy
dodaję wody krynicznej
przejrzeć się można
udały mi się
śliczne
a teraz parasol rzęs
co faluje wachlarzem
każde mrugnięcie
dyryguje malarzem
więc
makowym płatkiem maluję Twe usta
dodam blasku księżyca
szczyptę aromatu dojrzałych czereśni
uśmiechem rozweselam
niech gości
niech pieści…
we włosy wplatam
zapach upalnego lata
woń rozpylonych ziół i siana
pachnie łąka włosów
kwiatami przybrana
tu rozrzucę migających gwiazd całe niebo
utrwalę
spryskam deszczem
wspaniale
jeszcze
delikatnie ożywię kontury
teraz powieszę w pokoju…
tylko nie wiem…w którym ?
Spadam
z bolesnym hukiem na płaszczyznę
połamanej rzeczywistości
lewitując w niemożności
złudnych marzeń, staczam się
w przepaść bez dna
bo poczerniałe myśli
odebrały mi wolę walki…
W karłowatą noc
umysł przykryłam baldachimem rzęs
połykając rząd literek
zamieniając je w milczenie
zagłuszające oddech…
Odgarniasz włosy z mojej twarzy?…
Myśl
Czasami myśl staje się modlitwą,
westchnienie - wspomnieniem...
Dla tych,
o których nie pamiętam,
za tych,
o których nie wiem.
Nutką złotą
Jestem wielką ciszą…która trwa dookoła
dźwięcznym głosem…który szeptem krzyczy i woła
szeptem…
który wplatał się w Twoje myśli
i słowem ciepłym…które dziś Ci się przyśni
oddechem…
który czujesz blisko ucha
pisanym wyrazem…
który czytasz i słuchasz
oczami…
które biegną za Tobą spojrzeniem
muzyką…
której nie odpowiadasz milczeniem
tęsknotą
co do Ciebie biegnie nutką złotą
Twoim sumieniem
jestem…
a może mnie nie ma…
tak dusza śpiewa
śpiewa
czułości...z kopruchem
prawdziwą miłość okazuje
tu ukłuje
tam ukłuje
blisko twarzy blisko ucha
siadł na szyi ten psiajucha
ja Go prądem
ja Go sprajem
a on siadł na ustach
czułości wyznaje
tu malinka
tu maaalinka
swędzi piecze
krzywa mina
może Go na litość wezmę czułymi słowami
nie kłuj mnie więcej
bo boli i szkodzi na serce
pomysłowa dyskretna bariera
z muślinu delikatna moskitiera
niby to takie małe niby takie nic
a cała czerwona nie tylko żyć
gdy moich próśb nie słucha....
myśli w kubeł…usta w supeł….
Nasiąkanie żartem wytrąca powagę
z powagą odchodzi wiarygodność
jęzorem wrzucone słowa na wagę
w nieograniczoną żartów płodność
co na języku ciąży
ze śliną spłynie
czy z buntem spadnie w geście veta
w kompleksy wpadnie
ubieli w młynie
zawiśnie w próżni
zuchwała podnieta
o wystający język potknąć się można
są kolczyki
na języki
najpierw grzechocze a potem kąsa
wpiąć kolczyki
spiąć języki
myśli w kubeł
usta w supeł
do wora co ślina na język
szczelnie płotem zębów
by nie łopatą
klaskanie w mlask
fizyk w ryzyk
niedorzecznie przez całe lato
językiem powoli filetuję czereśnie
twarde krągłości między palce
na żart
na powagę
czy czas czy za wcześnie
pstryk w oko…! kląsknęło walcem…
BURZA
Burzowe chmury
horyzont zygzakami
napina myśli…
za błyskiem błyska
grzmot za grzmotem wielki huk
boję się brak nóg…
trzaska o szyby
lipcowy mróz w granulkach
jak w serce kulka…
Muzyka
Muzyka mnie ogarnia
jak morze
i wiedzie ku mojej przystani
wśród nocnych gwiazd korali
z drobniuteńkich opali
pod stropem mgły aksamitu
Twojego dotyku
pędzi pełne uczuć przestworze
na pełne morze
i tnę taflę wody równinę
rozpinam żagiel i płynę
włosy na bok wiatrem odrzucone
niby płótno żaglowe
a potem
na grzbiety fal się wdzieram
usta otwieram
a noc perłową zasłonę
rzuca na moją głowę
i czuję jak płynę do portu a na kursie
namiętnie granie strun w moim pulsie
takt w takt
to przychylny wiatr…
muzykę serca okrętu
wśród radości odmętów
kropelki wody i słońce
wtórują radośnie
kołyszą
cudowną ciszą
a ta cisza na morzu pustym
jest mej radości lustrem…
odbicie…
od brzegu…
do Ciebie płynę człowieku…
W czerwień maków
w biel jaśminów
w błękit chabrów i w kąkole
może
w morze żyta wolę
w morski piasek
w blask bursztynu
na truskawki na poziomki
z krzaka
w stokrotki w mlecze w łąki
na bosaka
z warkoczem rozczesanym
z rozpiętym na ustach uśmiechem
nocy moja
grająca echem
tyś najpiękniejsza bo czerwcowa
najjaśniejsza księżycowa
najdłuższe dni w roku
jaśminowe
pełne uroku
liczę kuknięcia w lesie
ochrypła kukułka
co wróży…co przyniesie
dzisiaj żadnych ważkich spraw
łąka rzeka albo staw…
a Ty mnie odnajdziesz…
Pachnę majem
Zamknęłam hebanowe oczy
by otworzyć swoje serce
tak walentynkowo…
w podzięce
kluczem własnych wrażliwości
twarz przytulam do twarzy
czuję bliskość
dwojga ust
nie mogę dać więcej
taki ten świat
cóż…
„Kochać, jak to łatwo powiedzieć.
Kochać, to nie pytać o nic.
Bo miłość jest niewiadomą,
Lecz chcę wiedzieć, czy wiary starczy mi.”
dzisiaj pachnę kwiecistym majem
uśmiechy i buziaki też rozdaję…:)))*****
drażliwie wrzeszczy
Kabaret
pod Hebanowym Koniem
w jednej odsłonie
klawiaturowe zębiska
zagrać na nich trzeba
tak jak potrzeba
w rolę się wcielić
myśl rozścielić
włożyć literami w usta
coby koń się uśmiał…
kopnął kopytami
pofrunął Pegazem
z radosnym obrazem
zagraj swoją życiową rolę
już tylko kurtynę odsłonię
akt pierwszy
może w salonie
albo
tu ścigają
czyli
Piknik pod Wiszącą Skałą
Drzadżykowskiej Dżdżownicy
co drzazg dżdżu ze śmiechu nie policzy
i drażliwie wrzeszczy…
powiedz co jeszcze?
echo?
Zamknij oczy
i wsłuchaj się w szept zegara.
Tam znajdziesz to,
co zakryte echem,
lecz nie zagłusz go słowem.
Niech samo zamilknie...
W rytmie blu...
przekornie podleje
blu bluesem radosnym
jak każdy bukszpan jak rzeczna sosna
kleją się do siebie gdy nadejdzie wiosna
w szybkim rytmie bluesa
z gromkim klaskaniem
utknęły w pokusach
majowym mlaskaniem
stoją na rozdrożu dwie myśli rozdęte
łącząc blu dźwięki w instrumenty dęte
wygrać na rogu jak Wojski miał granie
majowym echem blu bluesem targanie
serce w rytmie bluesa
myśli nie zagłuszy
zastawki w pokusach
blu wyrwany z duszy
kręć się kręć wrzeciono bluesową splącz nić
z tikaniem wytwornie
wszystko co się rusza
w głębokim ukłonie
zapraszam do bluesa
kopruchy majowe Panie i Panów
majówka to pora dla melomanów
z harmonijką uuu…st…
Cisza
Paznokciami wyryta cisza
zorała przedpokój duszy
słowa
niewypowiedziane
zabrzmiały dysonansem dźwięków
ociekających barwą obrazów
rozerwanego nastroju
ostatniej nocy.
Wiatry
targają
słowa na strzępy
rytmem
niezapomnienia ?
kwietniowy wiatr
Bujne włosy traw
czesze
kwietniowy wiatr
żółte spinki wpina
niesforną grzywkę przycina
kosiarka
strzępi ząbkami
strzyże
jak wytworny fryzjer
lotonem
umacnia kształty
lakier bezbarwny
szalone
włosy na wietrze
takie niesforne
co po policzkach smyrają ciągle
oczy
przecież wchodzić nie mogą
wtedy je spinam
w koński ogon…
Uważaj bo się pomylisz!
Dziś
prima aprilis
uważaj
bo się pomylisz!
na neta stop
wykręcił korki
tak ciepła woda na spacer wyszła
Duszki kochane
Na zboczu wzgórza
w strumieniach liści
zroszona łzami
mogiła bliskich
w mrocznym grobie
duszki kochane
na znak żałoby czarne ubranie
i coraz większy jest smutek mój
porozmawiać chciałabym znów strój
niespokojne sny przynosicie mi
a ziarno lęku gdzieś we mnie tkwi
bo co noc dziwna wizja zjawia się śni
magiczne słowa gesty uprawia
jej sens okrywa brzmienie ciszy
smacznego
tak na początek
a na obiad
uśmiechu srebrny talerz cały
dłonie
w półmisku
by się spotkały
na deser usta w szampańskim uniesieniu
z posmakiem muzyki
w przyjemnym półcieniu
łoj...jeszcze dwie grzanki
tak...do koleżanki:) i pozdrowienia
marzeń jeszcze innych kilka było
jest pierwsza w nocy
moje powieki snem coś skleiło…
Las...co pasjans z drzew układa
Las
co pasjans układa z drzew
woda
co falą w uchu drąży śpiew
ogrody
kwitnące kolorami snów
przestrzeń
niespotykanych
emocji i słów
nocą iskrą rozpalone ognisko
jałowcem pachnie
być blisko
i coraz częściej schodzę na ziemię
tam jest prawdziwe moje istnienie...
szczerbaty płot owija bluszcz
na nim pierzyna puchata
od rana wietrzy się już
w tango cyg@ńskie
w tango !
przez lasy pańskie
w tango!
w tango jak konia stęp
w tango !
jak me kochanie
czarowne roześmiane
słodkie jak miód i grzech
w tango !
na słów warkocze
na dotyk i odskocznie
w tango !
na żar i chrust
w tango pachnące hebanem
słowa niewyśpiewane
w tango !
na dwoje ust
w pieniek wbita siekiera
chrust pod nim zapałki dwie
uzda kantar siodło ogiera
koń co do galopu się rwie
Ref.:
w tango cyg@ńskie
w tango !
przez myśli pańskie
w tango!
w tango jak konia kłus
w tango niezapomniane
wyryte zapisane
w tango !
co grzbietem niósł
w tango !
na słów warkocze
na dotyk i odskocznie
w tango
co w duszy burzy śpiew
w tango !
pachnące hebanem
kroki wciąż urywane
tango
jak wilczy zew…
czas szybko leci
- a pamiętasz?
- czy pamiętam Bogusię z trójką dzieci?
był Rysio Wania
co uczyli mnie stepowania
Rysiek był najmłodszy
za to jakże był skoczny
Wania miał jasne długie kręcone włosy
biegał po śniegu roznegliżowany
bosy
twarz miał dziewczęcą bladą
Kazer za to miał ciemną śniadą
przystojniak z ciemną grzywą
parzył wzrokiem
nieziemskie łuczywo
- a Ludkę pamiętasz?
- co ją pisać uczyłam kaligraficznie?
liczenia czytania
w zamian za rytmy
za wystukiwania
pragnęła wiedzy znajomości świata
nie wiele wiedziała jak na swoje lata
chłonęła łapczywie
uzupełniała ćwiczyła
ruchem wyrażała emocje
bosko tańczyła
- był jeszcze zakochany Roman...
- w Danie?
rodzice się nie zgadzali
pamiętam porwanie...
Mów
Błądzę wśród ciemności
tyleż niepewności
Boże czy Ty wiesz
czy jeszcze gdzieś
na krętych drogach wśród drogowskazów
usianych gwiazdami
czy jest jeszcze ktoś
kto potrafi mówić pięknymi słowami ?
Ja...
Czarna jak Noc
która świtaniem odejdzie
jak złowieszcze fatum mnie
prześladuje przed zaśnięciem
i kwili wzmaga denerwuje
przeszywa i kłuje
Jaką w sobie ma moc
Czarna Noc?...
Zapalę Słońcem
jasnym gorącym
i pod osłonę Cienia się schowam
myśli zniszczeń dokonam
zniszczę spopielę...
coraz okrutniej...śmielej
moje łzy...
czarne łzy...
radością okryję
jestem dla Ciebie
żyję
bo czarna jest noc...
czy kolorowe sny...
czy można...Noc...zobaczyć za dnia?
na nim pierzyna puchata
w tango cygańskie
w tango !
przez lasy pańskie
w tango!
w tango jak konia stęp
w tango !
jak me kochanie
czarowne roześmiane
słodkie jak miód i grzech
w tango !
na słów warkocze
na dotyk i odskocznie
w tango !
na żar i chrust
w tango pachnące hebanem
słowa niewyśpiewane
w tango !
na dwoje ust
w pieniek wbita siekiera
chrust pod nim zapałki dwie
uzda kantar siodło ogiera
koń co do galopu się rwie
Ref.:
w tango cygańskie
w tango !
przez myśli pańskie
w tango!
w tango jak konia kłus
w tango niezapomniane
wyryte zapisane
w tango !
co grzbietem niósł
w tango !
na słów warkocze
na dotyk i odskocznie
w tango
co w duszy burzy śpiew
w tango !
pachnące hebanem
kroki wciąż urywane
tango
jak wilczy zew…






